sobota, 21 listopada 2015
Rozdział 7
*Perspektywa Janka*
- Masz czas jutro wieczorem?- słyszę i po raz kolejny stwierdzam,że Liv czyta mi w myślach,bo właśnie miałem ją gdzieś zaprosić.
- Jasne,że mam,ale czemu pytasz?
- Kojarzysz Gośkę z naszej starej klasy?
- No kojarzę. Taka ładna blondynka,która mnie hmm.. lubiła.- uśmiecham się wyobrażając sobie minę mojej starej "koleżanki" kiedy choćby puściłem do niej oczko.
- Taa o nią mi chodzi...- Mi się wydaje czy Livia jest zazdrosna.
- To co z nią?-pytam chcąc przerwać krępującą ciszę.
- Noo.. Organizuje imprezę z okazji początku wakacji i zaprosiła nas razem z Ari...
- Super!- krzyczę do słuchawki ze szczerą radością,bo naprawdę się cieszę.
- To widzimy się jutro o 18:30 u nas?
- Mi pasuje. I przy okazji was podwiozę.
- Spoko. To do jutra!
- Do jutra- mówię jeszcze i kończę połączenie.
To będzie ciekawa sobota.
* Perspektywa Ariany*
Przed chwilą z mojego pokoju wyszła Livia. Nawijała o jakiejś imprezie,jednak ja zrozumiałam tylko jedno słowo ,, Janek". Będzie tam! Tak wiem, jestem dziwna. Podoba mi się chłopak,który mnie nie zauważa. Dodatkowo stał się on najlepszym przyjacielem mojej siostry. Ehh... życie jest takie skomplikowane. Impreza dopiero jutro,ale ja muszę być tego wieczoru najpiękniejsza. Ide się szykować!
Następnego dnia
*Perspektywa Liv*
Kończąc robić makijaż spojrzałam na telefon. Była 18:24. Jasiek powinien tu być za jakieś 10 minut. Chłopak jakby czytając mi w myślach właśnie przysłał sms'a,że już jedzie,więc za chwilę tu będzie. Zbiegłam po schodach drąc się na cały dom:
- Ariii!!!!
- Nooo już!- odkrzyknęła nadchodząca korytarzem dziewczyna próbująca uporać się z zamkiem od krótkiej białej sukienki za srebrnymi obszyciami. Ja miałam na sobie miętową sukienkę z czarną koronką na plecach. Do tego założyłam długi,luźny czarny sweter z zapięciami,a siostra taki sam tylko beżowy.
- Pomóc ci z tym?- spytałam
- No mogłabyś- odparła tamta odwracając się do mnie tyłem.
Po paru minutach byłyśmy gotowe do wyjścia. Akurat zamykając drzwi usłyszałam warczenie silnika i dźwięk sanochodu wieżdżającego na nasz podjazd.
- Heej!- powitałam wesoło Janka PAcanka
- No cześć Livka- uśmiechnął się ciepło- Cześć Ariano,dawno się nie widzieliśmy.
- Co..o- spytał wyrwana z zamyślenia dziewczyna- A tak cześć
- To co jedziemy? - zapytałam nie mogąc już się doczekać dzisiejszego wieczoru. Bez względu na to co myśli o tym Jaś czy Arianka ,zaszaleję. Nigdy jakoś nie przepadałam za alkoholem,ale dzisiaj mam ochotę po prostu poimprezować bez rozmyślania nad tym co będzie jutro. A będzie kac! Obiecuję sobie to.
3 godziny później
*Perspektywa Janka*
Impreza trwa już ponad 2 godziny,a ja ani razu nie tańczyłem. Liv za to odwrotnie. Cały czas bawi się na parkiecie i pije drinka za drinkiem. Przed chwilą przysiadła się do mnie pani domu czyli Gośka. Coś tam gada,ale szczerze mówiąc to wogóle jej nie słucham.Mam ciekawsze zajęcie. Obserwowanie Livi i jej coraz to nowych partnerów do tańca. Parę piosenek temu podszedł do niej jakiś wysoki blondyn. Widać było, że od razu spodobał się dziewczynie. Właśnie zaczęła się wolna melodia. Moja przyjaciółka zarzuciła ręce na szyi chłopaka,a ten złapał ją w tali. Mało brakowało,żebym podszedł i rozwalił mu ryja kiedy jego ręce zaczęły zsuwać się na pośladki dziewczyny.
- Kurwa-warknąłem cicho wstając z miejsca i podchodząc do tańczącej pary.
Lekko stuknąłem chłopaka w ramię, a gdy się odwrócił wydałem tylko krótką komendę
- Spierdalaj- zdziwiłem się strasznie kiedy chłopak bez słowa pożegnania zostawił mnie ze wkurzoną i zdezorientowaną Liv.
- Będą kłopoty-mruknąłem i miałem rację
* Perspektywa Liv*
Kilka piosenek temu zaczęłam tańczyć z Kubą-wysokim blondynem o szarych hipnotyzujących oczach. Myślałam,że zostanie on moim partnerem już do końca wieczoru,ale przez Janka siedzę teraz obrażona na kanapie popijając ze szklanki drinka. Ten debil w połowie jednej z wolniejszych piosenek podszedł do nas i kazał Kubie spierdalać. Dupek jeden. Oczywiście Jasiek nie Kuba. Z drugiej strony chłopak jest kochany,bo za wszelką cenę próbuje poprawić mi humor,ale przecież mu tego nie powiem. Dobra,nie ma co tak tu siedzieć,pójdę potańczyć. Wstaję z kanapy i biorąc za rękę Floriana-przyjaciela Janka prawie biegiem ruszam na parkiet. Chłopak podąża mną zdezorientowany. Dlaczego go wybrałam? Hmm.. no wziąć Jasia było by trochę niezręcznie, a ten drugi chyba Filip wygląda jak typowy podrywacz. Miałam zaszaleć,ale nie chcę obudzić się jutro rano w obcym mieszkaniu. Są pewne granice nawet jeśli chodzi o imprezowanie. Piosenka,która teraz się zaczęła jest wprost idealna do takiego tańca na jaki miałam ochotę. Energiczna,szybka,typowo dysktekowa,nic intymnego ani wolnego.
* Perspektywa Jasia*
Jednym okiem spoglądam na Liv i Florka, a drugą w pustą szklankę. Dzięki temu,że tańczy z moim najlepszym kumplem nie muszę jej aż tak pilnować. Zresztą... wogóle nie muszę,ale jednak czuję się za nią w jakimś stopniu odpowiedzialny. Z zamyślenia wyrywa mnie głos Filipa.
- Czyli wpadłeś
- Co proszę? O co ci chodzi?- pytam zdziwiony
- I ty jeszcze się pytasz? Człowieku spójrz na siebie. Ta laska całkiem zawróciła ci w głowie. Co prawda jest noo , całkiem całkiem, ale żeby aż tak.
- Jestem tylko i wyłącznie jej przyjacielem
- Taa, a ja świętym Mikołajem.... Przez całą imprezę nie spuszczasz z niej wzroku, a jest tu tyle seksownych dziewczyn, że będąc starym Jaśkiem już siedziałbyś z którąś z nich w sypialni.
- Nie prawda. Dalej mogę uwieść każdą. Udowodnić ci?
- Zamiast mi udowadniać to po prostu prześpij się z tą Liv. Zakład że ci się nie uda?
- Daj mi trzy miesiące.
- Spoko. Jeśli wygram to kupisz mi samochód- po tym patrzę na niego wzrokiem mówiącym,że chyba żartuje- Noo dobra skrzynkę,albo nie,dwie piwa, a jeśli ty wygrasz to zostenę świadkiem na waszym ślubie-spojrzałem kolejny raz- No dobra co chcesz jak wygrasz?
- Yyy... hajs?- zapytałem
- No okeey! To masz 3 miesiące- tym stwierdzeniem zakończył rozmowę. To będzie łatwe. Wstaję z kanapy patrząc na Filipa spojrzeniem pod tytułem ,, Ja nie dam rady" i ciągnąc za sobą Gośkę podchodzę do Floriana i krzycząc odbijamy zabieram z jego rąk zdziwioną Liv.
- No cześć. Tęskniłaś? -pytam biorąc ją w objęcia,bo właśnie zaczęła się wolna piosenka.
- Co? Ty? Ja? Co?- nagle jakby odzyskuje zdolność mówienia- Tyy debilu! Już drugi raz przerwałeś mi taniec. Rozejrzyj się i zobacz ile tu ładnych dziewczyn. Dlaczego ty z nich wszystkich wybrałeś właśnie mnie?!- krzyczy
- Jaa... eee noo- i nagle okazuje się,że to wcale nie takie łatwe pytanie jakim się wydaje.
/*******************************
Jej!!! Hura wreszcie dodałyśmy ten rozdział! Jest troche dłuższy niż zwykle,ale niestety nie było go jeszcze dłużej.... Dziękujemy wszystkim za cierpliwość( której niektórym brakowało) i mamy nadzieję że rozdział się spodoba.
Mamy prośbę ;) Nasz czytelniku czy mogłabyś/mógłbyś pod tym rozdziałem zostawić komentarz choćby z kropką, tylko po to żebyśmy wiedziały,że ktoś to czyta.
Z góry dziękujemy! Teraz wypadałoby obiecać,że następny rozdział NIEBAWEM,ale nie możemy tego zrobić,bo nie wiemy kiedy będzie :/
Wasze spóźnione
Autorki :D
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)