środa, 14 października 2015

Rozdział 6

* Perspektywa Liv*
2 godziny później
- To my tu sobie pogadamy,a dzieci niech idą na lody.-zaproponowała pani Dąbrowska - Czemu nie- zgodził się Janek,a chłopcy wesoło przytaknęli. Chcąc,nie chcąc powlokłyśmy się za nimi. Wyszliśmy z pizzeri i skierowaliśmy się w stronę najbliższej lodziarni. Moje towarzystwo szło przodem z radością rozprawiając o swoich ulubionych smakach. Nawet Ariana szła z nimi. Nie ma to jak siostrzana solidarność. Ja nie śpiesząc się szłam za nimi. Nagle Jaś zwolnił i zrównał się ze mną. - Livcia?- dawno nikt mnie tak nie nazywał. To słodkie... Ale zaraz nie to nie powinno być słodkie. To jest TEN Dąbrowski. -Hmm..-mruknęłam po prostu w odpowiedzi nie zaszczycając go nawet jednym spojrzeniem. - Liv- jeknął błagalnie. - Co Dąbrowski?-powiedziałam to tak chłodno,że aż sama się wzdrygnęłam. - Chciałem tylko przeprosić- mruknął tak smutnym głosem , że aż poczułam wyrzuty sumienia.- Przeprosić za wszystkie lata,kiedy byłem dla ciebie wredny,za każdą najmniejszą nawet łzę,którą wypłakałaś z mojego powodu i w ogóle za wszystko-zakończył i czekał na moją reakcję. -Ok,przyjmuje przeprosiny- powiedziałam już milszym tonem na co on rozchmurzył się i powiedział już całkiem normalnie. - No to jaki jest twój ulubiony smak? *Perspektywa Janka* Ale się cieszę! Liv rozmawia ze mną tak jakby nigdy nic,a przecież tyle złego jej zrobiłem. - Księżniczko?- pytam jej - Co Dąbrowski?- nie rozumiem czemu ona cały czas mówi do mnie po nazwisku. - Czy ty mnie lubisz?-spytałem poważnie. Zaśmiała się. - Czy zdajesz sobie sprawę,że właśnie zadałeś pytanie na poziomie przedszkola? - Ale ja pytam poważnie- udałem obrażonego - No już się nie fochaj!Okeey troszke-to mówiąc pokazała,krótki odcinek palcami- Cię lubię Dąbrowski. - Eee...Liv mogę zadać Ci jeszcze jedno pytanie? - Już to zrobiłeś,ale Ok. -Mogłabyś mówić do mnie po imieniu? - Nie wiem Jasiu. Muszę to przemyśleć-powiedziała z hytrym uśmiechem. O co jej chodzi? - Ale dlacz...- zaczynam i pytam- Ty zwróciłaś się do mnie po imieniu?! - No o to ci chodziło przecież-śmieje sie. - Tyy!- wybucham szczerym śmiechem,najszczerszym od dawna. Ta dziewczyna działa na mnie jak żadna inna. Po lodach wracając do naszych rodziców przypominam sobie o pewnej rzeczy. - Liv, mogę zobaczyć twój telefon?-pytam - No dobrze-odpowiada po chwili wachania. Biorę od niej smartfona z zamiarem wpisania swojego numeru. Niestety ma blokadę na hasło. Muszę mieć bardzo zawiedzioną minę,bo dziewczyna sama odbiera z moich rąk swoją własność i wpisuje ciąg liter. -Dzięki- z tym słowem ponawiam próbę wpisania mnie w kontakty. Oczywiście nie byłbym sobą gdybym napisał po prostu "Janek". Chwilę się zastanawiam po czym piszę " Twój cudowny,niezastąpiony,wspaniały,przystojny,sexowny Jaś" Dziewczyna bierze przedmiot z moich rąk i uśmiecha się z politowaniem. Moment później jednak na jej twarzy zauważam zainteresowanie. - A kto to jest ten Jaś? Znam go? Bo chyba nie pisałeś o sobie.- No teraz to mnie zgasiła. -Ha ha ha! Bardzo śmieszne!-mówię z sarkazmem. I tak tocząc sobie wesołą,ironiczną rozmowę wracamy do pizzeri razem z resztą ferajny wlokącą się za nami. * Perspektywa Liv*: Jasiek się zmienił. Już nie jest tym chamskim dupkiem z podstawówki tylko miłym,wesołym facetem. Jutro wyjeżdża do Warszawy i wraca dopiero na wakacje. Może to chore,nienormalne i dziwne,ale czuję się przy nim bardzo dobrze i szkoda,że go tyle nie będzie. Ari sprawiała wrażenie złej,że wreszcie się dogadaliśmy.Nie wiem czemu,ale może mi powie. Wcześniej zdawało mi się,że siostra chce,żebyśmy się z Jankiem pogodzili. No dobra przyznaję jestem nienormalna. Wczoraj nienawidziłam tego chłopaka całym sercem,a dziś tak po prostu sobie z nim rozmawiam. Ugh! Nie myśl o nim! Nie myśl o nim! Powtarzam to w myślach jak mantrę,ale niestety nic to nie daje. Pewien brązowowłosy chłopak cały czas siedzi w mojej głowie.
****2 miesiące później****
Wakacje! Jest 12:30 28 czerwca i właśnie wracam do domu z zakończenia roku. Oczywiście słyszę dzwonek telefonu. Yyy.. Ariana? Mama? Janek? Tak,ten ostatni to nie żart. Zbliżyliśmy się do siebie od tamtego czasu choć widywaliśmy się tylko w niektóre weekendy. Nie,nie,nie zbliżyliśmy się w relacjach damsko-męskich tylko jako zwykli przyjaciele. Nieznany numer. Ciekawe kto to? -Halo?-mówię - Livia? -Tak to ja. - Mówi Gośka. Gośka Górka. Pamiętasz,chodziłyśmy razem do podstawówki? -Aaa...tak. Pamiętam. Przepraszam,że pytam,ale po co dzwonisz,bo raczej musisz mieć jakąś sprawę? -Przejrzałaś mnie-śmieje się- Organizuję imprezę na rozpoczęcie wakacji i zapraszam jak najwięcej znajomych osób. Jutro o 19 u mnie w domu. Adres wyślę ci sms'em. -Okey przyjdę - A,i mam jeszcze pytanie. Z.kim z naszej starej klasy masz kontakt? Oczywiście oprócz Ariany. -Yyy.. z Nadią, Leną i Jankiem. - Z Dąbrowskin?! - Tak- uśmiecham się do słuchawki wyobrażając sobie jej minę. -No ok,ok. To możesz z nim jutro przyjść?- słysząc w jej głosie tą nadzieję o mało nie wybucham śmiechem. Taak, Jaś zdecydowanie podobał się wszystkim. - Jasne. Widzimy się jutro! - To cześć. - Cześć Ledwie kończę rozmowę ponownie słyszę dźwięk mojego telefonu. Tym razem to Jasiek. - Hej Livcia. -No hej. Chyba chce coś powiedzieć,ale nie pozwalam mu dokończyć nawet słowa i przerywam mu. - Masz czas jutro wieczorem? Nie ma co,zapowiada się ciekawa impreza.
***********************************************************************************************************************************************

Jakie wrażenia po rozdziale? Trzeba niestety dodać,że rozdziale spóźnionym. Był napisany już dawno,ale dużo jeszcze zmieniłyśmy w tej ostatniej części z perspektywy naszej kochanej Liv. Lubicie jej postać? Czy może wolicie Arianę? Pozdrawiamy xD Autorki