sobota, 21 listopada 2015
Rozdział 7
*Perspektywa Janka*
- Masz czas jutro wieczorem?- słyszę i po raz kolejny stwierdzam,że Liv czyta mi w myślach,bo właśnie miałem ją gdzieś zaprosić.
- Jasne,że mam,ale czemu pytasz?
- Kojarzysz Gośkę z naszej starej klasy?
- No kojarzę. Taka ładna blondynka,która mnie hmm.. lubiła.- uśmiecham się wyobrażając sobie minę mojej starej "koleżanki" kiedy choćby puściłem do niej oczko.
- Taa o nią mi chodzi...- Mi się wydaje czy Livia jest zazdrosna.
- To co z nią?-pytam chcąc przerwać krępującą ciszę.
- Noo.. Organizuje imprezę z okazji początku wakacji i zaprosiła nas razem z Ari...
- Super!- krzyczę do słuchawki ze szczerą radością,bo naprawdę się cieszę.
- To widzimy się jutro o 18:30 u nas?
- Mi pasuje. I przy okazji was podwiozę.
- Spoko. To do jutra!
- Do jutra- mówię jeszcze i kończę połączenie.
To będzie ciekawa sobota.
* Perspektywa Ariany*
Przed chwilą z mojego pokoju wyszła Livia. Nawijała o jakiejś imprezie,jednak ja zrozumiałam tylko jedno słowo ,, Janek". Będzie tam! Tak wiem, jestem dziwna. Podoba mi się chłopak,który mnie nie zauważa. Dodatkowo stał się on najlepszym przyjacielem mojej siostry. Ehh... życie jest takie skomplikowane. Impreza dopiero jutro,ale ja muszę być tego wieczoru najpiękniejsza. Ide się szykować!
Następnego dnia
*Perspektywa Liv*
Kończąc robić makijaż spojrzałam na telefon. Była 18:24. Jasiek powinien tu być za jakieś 10 minut. Chłopak jakby czytając mi w myślach właśnie przysłał sms'a,że już jedzie,więc za chwilę tu będzie. Zbiegłam po schodach drąc się na cały dom:
- Ariii!!!!
- Nooo już!- odkrzyknęła nadchodząca korytarzem dziewczyna próbująca uporać się z zamkiem od krótkiej białej sukienki za srebrnymi obszyciami. Ja miałam na sobie miętową sukienkę z czarną koronką na plecach. Do tego założyłam długi,luźny czarny sweter z zapięciami,a siostra taki sam tylko beżowy.
- Pomóc ci z tym?- spytałam
- No mogłabyś- odparła tamta odwracając się do mnie tyłem.
Po paru minutach byłyśmy gotowe do wyjścia. Akurat zamykając drzwi usłyszałam warczenie silnika i dźwięk sanochodu wieżdżającego na nasz podjazd.
- Heej!- powitałam wesoło Janka PAcanka
- No cześć Livka- uśmiechnął się ciepło- Cześć Ariano,dawno się nie widzieliśmy.
- Co..o- spytał wyrwana z zamyślenia dziewczyna- A tak cześć
- To co jedziemy? - zapytałam nie mogąc już się doczekać dzisiejszego wieczoru. Bez względu na to co myśli o tym Jaś czy Arianka ,zaszaleję. Nigdy jakoś nie przepadałam za alkoholem,ale dzisiaj mam ochotę po prostu poimprezować bez rozmyślania nad tym co będzie jutro. A będzie kac! Obiecuję sobie to.
3 godziny później
*Perspektywa Janka*
Impreza trwa już ponad 2 godziny,a ja ani razu nie tańczyłem. Liv za to odwrotnie. Cały czas bawi się na parkiecie i pije drinka za drinkiem. Przed chwilą przysiadła się do mnie pani domu czyli Gośka. Coś tam gada,ale szczerze mówiąc to wogóle jej nie słucham.Mam ciekawsze zajęcie. Obserwowanie Livi i jej coraz to nowych partnerów do tańca. Parę piosenek temu podszedł do niej jakiś wysoki blondyn. Widać było, że od razu spodobał się dziewczynie. Właśnie zaczęła się wolna melodia. Moja przyjaciółka zarzuciła ręce na szyi chłopaka,a ten złapał ją w tali. Mało brakowało,żebym podszedł i rozwalił mu ryja kiedy jego ręce zaczęły zsuwać się na pośladki dziewczyny.
- Kurwa-warknąłem cicho wstając z miejsca i podchodząc do tańczącej pary.
Lekko stuknąłem chłopaka w ramię, a gdy się odwrócił wydałem tylko krótką komendę
- Spierdalaj- zdziwiłem się strasznie kiedy chłopak bez słowa pożegnania zostawił mnie ze wkurzoną i zdezorientowaną Liv.
- Będą kłopoty-mruknąłem i miałem rację
* Perspektywa Liv*
Kilka piosenek temu zaczęłam tańczyć z Kubą-wysokim blondynem o szarych hipnotyzujących oczach. Myślałam,że zostanie on moim partnerem już do końca wieczoru,ale przez Janka siedzę teraz obrażona na kanapie popijając ze szklanki drinka. Ten debil w połowie jednej z wolniejszych piosenek podszedł do nas i kazał Kubie spierdalać. Dupek jeden. Oczywiście Jasiek nie Kuba. Z drugiej strony chłopak jest kochany,bo za wszelką cenę próbuje poprawić mi humor,ale przecież mu tego nie powiem. Dobra,nie ma co tak tu siedzieć,pójdę potańczyć. Wstaję z kanapy i biorąc za rękę Floriana-przyjaciela Janka prawie biegiem ruszam na parkiet. Chłopak podąża mną zdezorientowany. Dlaczego go wybrałam? Hmm.. no wziąć Jasia było by trochę niezręcznie, a ten drugi chyba Filip wygląda jak typowy podrywacz. Miałam zaszaleć,ale nie chcę obudzić się jutro rano w obcym mieszkaniu. Są pewne granice nawet jeśli chodzi o imprezowanie. Piosenka,która teraz się zaczęła jest wprost idealna do takiego tańca na jaki miałam ochotę. Energiczna,szybka,typowo dysktekowa,nic intymnego ani wolnego.
* Perspektywa Jasia*
Jednym okiem spoglądam na Liv i Florka, a drugą w pustą szklankę. Dzięki temu,że tańczy z moim najlepszym kumplem nie muszę jej aż tak pilnować. Zresztą... wogóle nie muszę,ale jednak czuję się za nią w jakimś stopniu odpowiedzialny. Z zamyślenia wyrywa mnie głos Filipa.
- Czyli wpadłeś
- Co proszę? O co ci chodzi?- pytam zdziwiony
- I ty jeszcze się pytasz? Człowieku spójrz na siebie. Ta laska całkiem zawróciła ci w głowie. Co prawda jest noo , całkiem całkiem, ale żeby aż tak.
- Jestem tylko i wyłącznie jej przyjacielem
- Taa, a ja świętym Mikołajem.... Przez całą imprezę nie spuszczasz z niej wzroku, a jest tu tyle seksownych dziewczyn, że będąc starym Jaśkiem już siedziałbyś z którąś z nich w sypialni.
- Nie prawda. Dalej mogę uwieść każdą. Udowodnić ci?
- Zamiast mi udowadniać to po prostu prześpij się z tą Liv. Zakład że ci się nie uda?
- Daj mi trzy miesiące.
- Spoko. Jeśli wygram to kupisz mi samochód- po tym patrzę na niego wzrokiem mówiącym,że chyba żartuje- Noo dobra skrzynkę,albo nie,dwie piwa, a jeśli ty wygrasz to zostenę świadkiem na waszym ślubie-spojrzałem kolejny raz- No dobra co chcesz jak wygrasz?
- Yyy... hajs?- zapytałem
- No okeey! To masz 3 miesiące- tym stwierdzeniem zakończył rozmowę. To będzie łatwe. Wstaję z kanapy patrząc na Filipa spojrzeniem pod tytułem ,, Ja nie dam rady" i ciągnąc za sobą Gośkę podchodzę do Floriana i krzycząc odbijamy zabieram z jego rąk zdziwioną Liv.
- No cześć. Tęskniłaś? -pytam biorąc ją w objęcia,bo właśnie zaczęła się wolna piosenka.
- Co? Ty? Ja? Co?- nagle jakby odzyskuje zdolność mówienia- Tyy debilu! Już drugi raz przerwałeś mi taniec. Rozejrzyj się i zobacz ile tu ładnych dziewczyn. Dlaczego ty z nich wszystkich wybrałeś właśnie mnie?!- krzyczy
- Jaa... eee noo- i nagle okazuje się,że to wcale nie takie łatwe pytanie jakim się wydaje.
/*******************************
Jej!!! Hura wreszcie dodałyśmy ten rozdział! Jest troche dłuższy niż zwykle,ale niestety nie było go jeszcze dłużej.... Dziękujemy wszystkim za cierpliwość( której niektórym brakowało) i mamy nadzieję że rozdział się spodoba.
Mamy prośbę ;) Nasz czytelniku czy mogłabyś/mógłbyś pod tym rozdziałem zostawić komentarz choćby z kropką, tylko po to żebyśmy wiedziały,że ktoś to czyta.
Z góry dziękujemy! Teraz wypadałoby obiecać,że następny rozdział NIEBAWEM,ale nie możemy tego zrobić,bo nie wiemy kiedy będzie :/
Wasze spóźnione
Autorki :D
środa, 14 października 2015
Rozdział 6
* Perspektywa Liv*
2 godziny później
- To my tu sobie pogadamy,a dzieci niech idą na lody.-zaproponowała pani Dąbrowska - Czemu nie- zgodził się Janek,a chłopcy wesoło przytaknęli. Chcąc,nie chcąc powlokłyśmy się za nimi. Wyszliśmy z pizzeri i skierowaliśmy się w stronę najbliższej lodziarni. Moje towarzystwo szło przodem z radością rozprawiając o swoich ulubionych smakach. Nawet Ariana szła z nimi. Nie ma to jak siostrzana solidarność. Ja nie śpiesząc się szłam za nimi. Nagle Jaś zwolnił i zrównał się ze mną. - Livcia?- dawno nikt mnie tak nie nazywał. To słodkie... Ale zaraz nie to nie powinno być słodkie. To jest TEN Dąbrowski. -Hmm..-mruknęłam po prostu w odpowiedzi nie zaszczycając go nawet jednym spojrzeniem. - Liv- jeknął błagalnie. - Co Dąbrowski?-powiedziałam to tak chłodno,że aż sama się wzdrygnęłam. - Chciałem tylko przeprosić- mruknął tak smutnym głosem , że aż poczułam wyrzuty sumienia.- Przeprosić za wszystkie lata,kiedy byłem dla ciebie wredny,za każdą najmniejszą nawet łzę,którą wypłakałaś z mojego powodu i w ogóle za wszystko-zakończył i czekał na moją reakcję. -Ok,przyjmuje przeprosiny- powiedziałam już milszym tonem na co on rozchmurzył się i powiedział już całkiem normalnie. - No to jaki jest twój ulubiony smak? *Perspektywa Janka* Ale się cieszę! Liv rozmawia ze mną tak jakby nigdy nic,a przecież tyle złego jej zrobiłem. - Księżniczko?- pytam jej - Co Dąbrowski?- nie rozumiem czemu ona cały czas mówi do mnie po nazwisku. - Czy ty mnie lubisz?-spytałem poważnie. Zaśmiała się. - Czy zdajesz sobie sprawę,że właśnie zadałeś pytanie na poziomie przedszkola? - Ale ja pytam poważnie- udałem obrażonego - No już się nie fochaj!Okeey troszke-to mówiąc pokazała,krótki odcinek palcami- Cię lubię Dąbrowski. - Eee...Liv mogę zadać Ci jeszcze jedno pytanie? - Już to zrobiłeś,ale Ok. -Mogłabyś mówić do mnie po imieniu? - Nie wiem Jasiu. Muszę to przemyśleć-powiedziała z hytrym uśmiechem. O co jej chodzi? - Ale dlacz...- zaczynam i pytam- Ty zwróciłaś się do mnie po imieniu?! - No o to ci chodziło przecież-śmieje sie. - Tyy!- wybucham szczerym śmiechem,najszczerszym od dawna. Ta dziewczyna działa na mnie jak żadna inna. Po lodach wracając do naszych rodziców przypominam sobie o pewnej rzeczy. - Liv, mogę zobaczyć twój telefon?-pytam - No dobrze-odpowiada po chwili wachania. Biorę od niej smartfona z zamiarem wpisania swojego numeru. Niestety ma blokadę na hasło. Muszę mieć bardzo zawiedzioną minę,bo dziewczyna sama odbiera z moich rąk swoją własność i wpisuje ciąg liter. -Dzięki- z tym słowem ponawiam próbę wpisania mnie w kontakty. Oczywiście nie byłbym sobą gdybym napisał po prostu "Janek". Chwilę się zastanawiam po czym piszę " Twój cudowny,niezastąpiony,wspaniały,przystojny,sexowny Jaś" Dziewczyna bierze przedmiot z moich rąk i uśmiecha się z politowaniem. Moment później jednak na jej twarzy zauważam zainteresowanie. - A kto to jest ten Jaś? Znam go? Bo chyba nie pisałeś o sobie.- No teraz to mnie zgasiła. -Ha ha ha! Bardzo śmieszne!-mówię z sarkazmem. I tak tocząc sobie wesołą,ironiczną rozmowę wracamy do pizzeri razem z resztą ferajny wlokącą się za nami. * Perspektywa Liv*: Jasiek się zmienił. Już nie jest tym chamskim dupkiem z podstawówki tylko miłym,wesołym facetem. Jutro wyjeżdża do Warszawy i wraca dopiero na wakacje. Może to chore,nienormalne i dziwne,ale czuję się przy nim bardzo dobrze i szkoda,że go tyle nie będzie. Ari sprawiała wrażenie złej,że wreszcie się dogadaliśmy.Nie wiem czemu,ale może mi powie. Wcześniej zdawało mi się,że siostra chce,żebyśmy się z Jankiem pogodzili. No dobra przyznaję jestem nienormalna. Wczoraj nienawidziłam tego chłopaka całym sercem,a dziś tak po prostu sobie z nim rozmawiam. Ugh! Nie myśl o nim! Nie myśl o nim! Powtarzam to w myślach jak mantrę,ale niestety nic to nie daje. Pewien brązowowłosy chłopak cały czas siedzi w mojej głowie.
****2 miesiące później****
Wakacje! Jest 12:30 28 czerwca i właśnie wracam do domu z zakończenia roku. Oczywiście słyszę dzwonek telefonu. Yyy.. Ariana? Mama? Janek? Tak,ten ostatni to nie żart. Zbliżyliśmy się do siebie od tamtego czasu choć widywaliśmy się tylko w niektóre weekendy. Nie,nie,nie zbliżyliśmy się w relacjach damsko-męskich tylko jako zwykli przyjaciele. Nieznany numer. Ciekawe kto to? -Halo?-mówię - Livia? -Tak to ja. - Mówi Gośka. Gośka Górka. Pamiętasz,chodziłyśmy razem do podstawówki? -Aaa...tak. Pamiętam. Przepraszam,że pytam,ale po co dzwonisz,bo raczej musisz mieć jakąś sprawę? -Przejrzałaś mnie-śmieje się- Organizuję imprezę na rozpoczęcie wakacji i zapraszam jak najwięcej znajomych osób. Jutro o 19 u mnie w domu. Adres wyślę ci sms'em. -Okey przyjdę - A,i mam jeszcze pytanie. Z.kim z naszej starej klasy masz kontakt? Oczywiście oprócz Ariany. -Yyy.. z Nadią, Leną i Jankiem. - Z Dąbrowskin?! - Tak- uśmiecham się do słuchawki wyobrażając sobie jej minę. -No ok,ok. To możesz z nim jutro przyjść?- słysząc w jej głosie tą nadzieję o mało nie wybucham śmiechem. Taak, Jaś zdecydowanie podobał się wszystkim. - Jasne. Widzimy się jutro! - To cześć. - Cześć Ledwie kończę rozmowę ponownie słyszę dźwięk mojego telefonu. Tym razem to Jasiek. - Hej Livcia. -No hej. Chyba chce coś powiedzieć,ale nie pozwalam mu dokończyć nawet słowa i przerywam mu. - Masz czas jutro wieczorem? Nie ma co,zapowiada się ciekawa impreza.
***********************************************************************************************************************************************
Jakie wrażenia po rozdziale? Trzeba niestety dodać,że rozdziale spóźnionym. Był napisany już dawno,ale dużo jeszcze zmieniłyśmy w tej ostatniej części z perspektywy naszej kochanej Liv. Lubicie jej postać? Czy może wolicie Arianę? Pozdrawiamy xD Autorki
2 godziny później
- To my tu sobie pogadamy,a dzieci niech idą na lody.-zaproponowała pani Dąbrowska - Czemu nie- zgodził się Janek,a chłopcy wesoło przytaknęli. Chcąc,nie chcąc powlokłyśmy się za nimi. Wyszliśmy z pizzeri i skierowaliśmy się w stronę najbliższej lodziarni. Moje towarzystwo szło przodem z radością rozprawiając o swoich ulubionych smakach. Nawet Ariana szła z nimi. Nie ma to jak siostrzana solidarność. Ja nie śpiesząc się szłam za nimi. Nagle Jaś zwolnił i zrównał się ze mną. - Livcia?- dawno nikt mnie tak nie nazywał. To słodkie... Ale zaraz nie to nie powinno być słodkie. To jest TEN Dąbrowski. -Hmm..-mruknęłam po prostu w odpowiedzi nie zaszczycając go nawet jednym spojrzeniem. - Liv- jeknął błagalnie. - Co Dąbrowski?-powiedziałam to tak chłodno,że aż sama się wzdrygnęłam. - Chciałem tylko przeprosić- mruknął tak smutnym głosem , że aż poczułam wyrzuty sumienia.- Przeprosić za wszystkie lata,kiedy byłem dla ciebie wredny,za każdą najmniejszą nawet łzę,którą wypłakałaś z mojego powodu i w ogóle za wszystko-zakończył i czekał na moją reakcję. -Ok,przyjmuje przeprosiny- powiedziałam już milszym tonem na co on rozchmurzył się i powiedział już całkiem normalnie. - No to jaki jest twój ulubiony smak? *Perspektywa Janka* Ale się cieszę! Liv rozmawia ze mną tak jakby nigdy nic,a przecież tyle złego jej zrobiłem. - Księżniczko?- pytam jej - Co Dąbrowski?- nie rozumiem czemu ona cały czas mówi do mnie po nazwisku. - Czy ty mnie lubisz?-spytałem poważnie. Zaśmiała się. - Czy zdajesz sobie sprawę,że właśnie zadałeś pytanie na poziomie przedszkola? - Ale ja pytam poważnie- udałem obrażonego - No już się nie fochaj!Okeey troszke-to mówiąc pokazała,krótki odcinek palcami- Cię lubię Dąbrowski. - Eee...Liv mogę zadać Ci jeszcze jedno pytanie? - Już to zrobiłeś,ale Ok. -Mogłabyś mówić do mnie po imieniu? - Nie wiem Jasiu. Muszę to przemyśleć-powiedziała z hytrym uśmiechem. O co jej chodzi? - Ale dlacz...- zaczynam i pytam- Ty zwróciłaś się do mnie po imieniu?! - No o to ci chodziło przecież-śmieje sie. - Tyy!- wybucham szczerym śmiechem,najszczerszym od dawna. Ta dziewczyna działa na mnie jak żadna inna. Po lodach wracając do naszych rodziców przypominam sobie o pewnej rzeczy. - Liv, mogę zobaczyć twój telefon?-pytam - No dobrze-odpowiada po chwili wachania. Biorę od niej smartfona z zamiarem wpisania swojego numeru. Niestety ma blokadę na hasło. Muszę mieć bardzo zawiedzioną minę,bo dziewczyna sama odbiera z moich rąk swoją własność i wpisuje ciąg liter. -Dzięki- z tym słowem ponawiam próbę wpisania mnie w kontakty. Oczywiście nie byłbym sobą gdybym napisał po prostu "Janek". Chwilę się zastanawiam po czym piszę " Twój cudowny,niezastąpiony,wspaniały,przystojny,sexowny Jaś" Dziewczyna bierze przedmiot z moich rąk i uśmiecha się z politowaniem. Moment później jednak na jej twarzy zauważam zainteresowanie. - A kto to jest ten Jaś? Znam go? Bo chyba nie pisałeś o sobie.- No teraz to mnie zgasiła. -Ha ha ha! Bardzo śmieszne!-mówię z sarkazmem. I tak tocząc sobie wesołą,ironiczną rozmowę wracamy do pizzeri razem z resztą ferajny wlokącą się za nami. * Perspektywa Liv*: Jasiek się zmienił. Już nie jest tym chamskim dupkiem z podstawówki tylko miłym,wesołym facetem. Jutro wyjeżdża do Warszawy i wraca dopiero na wakacje. Może to chore,nienormalne i dziwne,ale czuję się przy nim bardzo dobrze i szkoda,że go tyle nie będzie. Ari sprawiała wrażenie złej,że wreszcie się dogadaliśmy.Nie wiem czemu,ale może mi powie. Wcześniej zdawało mi się,że siostra chce,żebyśmy się z Jankiem pogodzili. No dobra przyznaję jestem nienormalna. Wczoraj nienawidziłam tego chłopaka całym sercem,a dziś tak po prostu sobie z nim rozmawiam. Ugh! Nie myśl o nim! Nie myśl o nim! Powtarzam to w myślach jak mantrę,ale niestety nic to nie daje. Pewien brązowowłosy chłopak cały czas siedzi w mojej głowie.
****2 miesiące później****
Wakacje! Jest 12:30 28 czerwca i właśnie wracam do domu z zakończenia roku. Oczywiście słyszę dzwonek telefonu. Yyy.. Ariana? Mama? Janek? Tak,ten ostatni to nie żart. Zbliżyliśmy się do siebie od tamtego czasu choć widywaliśmy się tylko w niektóre weekendy. Nie,nie,nie zbliżyliśmy się w relacjach damsko-męskich tylko jako zwykli przyjaciele. Nieznany numer. Ciekawe kto to? -Halo?-mówię - Livia? -Tak to ja. - Mówi Gośka. Gośka Górka. Pamiętasz,chodziłyśmy razem do podstawówki? -Aaa...tak. Pamiętam. Przepraszam,że pytam,ale po co dzwonisz,bo raczej musisz mieć jakąś sprawę? -Przejrzałaś mnie-śmieje się- Organizuję imprezę na rozpoczęcie wakacji i zapraszam jak najwięcej znajomych osób. Jutro o 19 u mnie w domu. Adres wyślę ci sms'em. -Okey przyjdę - A,i mam jeszcze pytanie. Z.kim z naszej starej klasy masz kontakt? Oczywiście oprócz Ariany. -Yyy.. z Nadią, Leną i Jankiem. - Z Dąbrowskin?! - Tak- uśmiecham się do słuchawki wyobrażając sobie jej minę. -No ok,ok. To możesz z nim jutro przyjść?- słysząc w jej głosie tą nadzieję o mało nie wybucham śmiechem. Taak, Jaś zdecydowanie podobał się wszystkim. - Jasne. Widzimy się jutro! - To cześć. - Cześć Ledwie kończę rozmowę ponownie słyszę dźwięk mojego telefonu. Tym razem to Jasiek. - Hej Livcia. -No hej. Chyba chce coś powiedzieć,ale nie pozwalam mu dokończyć nawet słowa i przerywam mu. - Masz czas jutro wieczorem? Nie ma co,zapowiada się ciekawa impreza.
***********************************************************************************************************************************************
Jakie wrażenia po rozdziale? Trzeba niestety dodać,że rozdziale spóźnionym. Był napisany już dawno,ale dużo jeszcze zmieniłyśmy w tej ostatniej części z perspektywy naszej kochanej Liv. Lubicie jej postać? Czy może wolicie Arianę? Pozdrawiamy xD Autorki
wtorek, 22 września 2015
Rozdział 5
*Perspektywa Ari*
Liv czyta esemesa i nagle wybucha niekontrolowanym śmiechem. Podsuwa mi telefon pod nos i mówi:
- Przeczytaj to- czytam SMS'a i też chichoczę jak opętana.
" Cześć dziewczynki. Mieliśmy wrócić wieczorem,ale zmiana planów! Będziemy koło 12 z ciocią i chłopcami. Mam nadzieję że macie porządek"
Rozglądam się po pokoju i widzę talerze po wczorajszej i przedwzorajszej kolacji, porozwalane na kanapie ciuchy i parę innych rzeczy,których raczej nie da się nazwać porządkiem,nawet względnym. Trudno,ciocia będzie musiała się zadowolić DROBNYM bałaganem. Jest 11:47.
-Dobra Liv- mówię- Ja talerze,ty ubrania na górę-patrzę na jej rany i mówię cichszym głosem- i lepiej będzie jak założysz bluzę
- Tak, jasne. Nie krępuj się. Możesz o tym przy mnie normalnie mówić-próbuje się uśmiechnąć,ale bardzo słabo jej to wychodzi. Rozkładam ręce,a ona bez zastanowienia wtula się we mnie.
- Pamiętaj Liv,że zawsze masz mnie- kiwa głową- i ja cię nigdy nie zostawię.
- Ja ciebie też nie siostro,ja ciebie też
Dziewczyna zakłada bluzę,a resztę ciuchów bierzę na ręce. Wielka góra,którą przenosi chyboczę się,a ja chichoczę cicho.
- Ty się Ari nie śmiej tylko bierz talerze i do kuchni.
- Idę,idę- mówię hamując śmiech. Mina mi rzednie kiedy widzę ilę będę musiała umyć.
* Perspektywa Janka*
Daga coś trzymała w ręce i bała się to pokazać. Boję się trochę o nią, chociaż zawsze była silna to dalej jest moją małą siostrzyczką. Swoją drogą zabiłaby mnie gdyby znała moje myśli. Muszę teraz coś 5,1
...zjeść zanim umrę z głodu. Schodzę i zastaję w kuchni mamę rozmawiającą przez komórkę. Robię kanapki,zjadam i robię sobie kawę,a mama dalej rozmawia. Dopiero gdy zasiadam przy stole z kubkiem w ręce słyszę:
- To pa Karolina! ... Jasne,że musimy... Tak... Noo... To do zobaczenia...no pa- i kończy rozmowę.
- Z kim tyle gadałaś?- pytam i krzywię się mimowolnie,bo kawa jest gorąca.
- Z koleżanką z liceum. Właśnie przyjechała do naszego miasta z wizytą u jakiejś rodziny. Ustaliłyśmy,że dzisiaj razem z nimi wieczorem pójdziemy na pizzę!- powiedziała entuzjastyznie.
- Pójdziemy- bardziej stwierdziłem niż spytałem.
-Aaa.. Tak, ty tata i Daga idziecie ze mną. Karolina ma dwóch synów. Z tego co wiem jeden ma 5,a drugi 8 lat. No i będzie jeszcze jej siostra z córkami. Chyba nawet w twoim wieku.
- Cudownie- mruknąłem sarkastycznie i znowu wypiłem łyk kawy.
* Perspektywa Liv*
Rodzice i ciocia przyjechali już kilka godzin temu. Karolina zaprosiła nas wieczorem na pizzę. Podobno ma być jakiś syn jej przyjaciółki. W naszym wieku. Nie! Ja wcale nic nie sugeruję. To są tylko moje chore myśli,których nikt nigdy nie pozna. Dobrze by było gdyby był przystojny. Stop! No kurde ja mówię stop! Muszę się jakoś przebrać. Z racji,że na dworze ciepło zakładam to:
Strasznie lubię tą torbę. Dostałam ją od Ariany na 16 urodziny i od tego czasu często w niej chodzę.
- Wyglądasz super!- krzyczy entuzjastycznie.
- Ja ciebie oceniam na całkiem niezły- odpowidam śmiejąc się.
Dziewczyna już ma zamiar coś opowiedzieć,ale nie jest jej to widocznie dane,bo słyszymy od drzwi.
- Dziewczyny wychodzimy!
15 minut później
- Jesteśmy na miejscu- mówi ciocia,a my otwieramy drzwi od samochodu i wychodzimy na zewnątrz.
W pizzeri unosi się apetyczny zapach, jak można się domyślić pizzy.
-O,już są- Karolina macha entuzjastycznie do kobiety w jej wieku siedzącej przy stoliku wraz z mężczyzną, prawdopodobnie jej mężem i 2 dzieci. Chłopak chyba rzeczywiście jest w naszym wieku. Patrzę na niego nawet bardzo się z tym nie kryjąc i pytam zdziwiona sama siebie
- Jaś? Nie to niemożliwe! Prawda? Cholera,to chyba serio on!
* Perspektywa Ari*
Mam zwidy. Cały czas myślę o Jasiu i przez to go widzę. Niee.. Liv też się na niego patrzy więc to żywy,prawdziwy Jaś. Ale skąd on się tu wziął? Rozmyślając dopiero po chwili zauważam,że cała rodzinka oprócz mnie i Livki idzie do TEGO stołu. Jak ja mam po wczorajszej rozmowie normalnie siedzieć z nim przy jednym stole. Eee... brak pomysłów. Ciekawe jak on się zachowa i co zrobi Liv? Te wszystkie pytania krążą mi po głowie, kiedy wolno siadam na najbardziej oddalonym od Janka miejscu.
* Perspektywa Dagmary*
To dziwne... Te dwie dziewczyny zachowują się dziwnie. Moje myśli nie mają sensu!
******************************************
Cześć! Witajcie ponownie po tej bardzo długiej przerwie. Wiemy,że to strasznie głupio zabrzmi,ale szkoła,szkoła i jeszcze raz szkoła. Co do rozdziału to jest on raczej krótki,ale za to następny już napisany. Będzie na weekend ;)
Pozdrawiamy i czekamy na komentarze, które naprawdę bardzo motywują!
******************************************
Cześć! Witajcie ponownie po tej bardzo długiej przerwie. Wiemy,że to strasznie głupio zabrzmi,ale szkoła,szkoła i jeszcze raz szkoła. Co do rozdziału to jest on raczej krótki,ale za to następny już napisany. Będzie na weekend ;)
Pozdrawiamy i czekamy na komentarze, które naprawdę bardzo motywują!
wtorek, 25 sierpnia 2015
Rozdział 4
*Perspektywa Liv*
Siedziałam właśnie na kanapie przed telewizorem i zastanawiałam się co się dzieje z Ari. Wyszła 2 godziny temu, nie mówiąc gdzie i z kim idzie. Zaczynałam się trochę martwić. Gdy już miałam sięgnąć po telefon żeby do niej napisać zadzwonił dzwonek do drzwi. Słyszałam głosy. Jeśli to Ari,napewno nie jest sama. Stanęłam przed lustrem i lekko przeczesałam włosy palcami. Spojrzałam na siebie krytycznie. Mam nadzieję,że to Gabi. Ona już nie raz widziała mnie w różnych gorszych strojach niż ten podomowy niebieski dres... Otworzyłam drzwi i stanęłam zdziwiona. Stała tam moja siostra,ale była całkiem sama. Zapytałam - Z kim gadałaś? - Z nikim.. To był ten no...nikt- zaczęła plątać się w zeznaniach. Co jak co,ale kłamać to moja siostra nie umiała. - Ariiii- specjalnie przeciągnęłam jej imię jednak ona pokręciła przecząco głową. W czasie tej krótkiej rozmowy Ari weszła do domu i siadła na kanapie. - Nooo Ariiii- dalej próbowałam ją przekonać,ale zaczęłam też zgadywać. - Chłopak?- spytałam. Pokiwała głową,że tak. - Z naszej klasy?- spytałam znowu. - Nie Liv to był...Jaś-szepnęła speszona. -Dąbrowski?-spytałam z niedowierzaniem. Pokiwała głową - no to czego ty się boisz?
* Perspektywa Ari*
-No to czego ty się boisz?-spytała moja siostra. Zdziwiłam się i to nawet bardzo. - Noo... Ja.. ty... wy... No Liv bo ty go nienawidzisz!-krzyknęłam w końcu. - No tak,ale siostra jeśli ty go lubisz albo coś więcej to już mówiłam ,że możecie się spotykać jeśli chcecie i mi to nie przeszkadza. - No wiem Liv,ale ja mu powiedziałam i on...Och! Już lepiej powiem wszystko od początku- dziewczyna pokiwała głową- Jak pewnie pamiętasz w podstawówce Janek był naszym wspólnym wrogiem. Nienawidziłyśmy go obydwie. Jednak musisz przyznać,że był całkiem przystojny. Podobał mi się jednak nigdy nie myślałam,że go pokocham. Tak Liv-zaśmiałam się szczerze- Kocham tego debila Janka Pacanka.- siostra patrzyła na mnie wielkimi oczami.-Nie wiem dlaczego! Z jednej strony go nienawidzę ,ale z drugiej kocham. Po tym co mi powiedział szala bardziej przechyla się na nienawidzę- westchnęłam i kontynuowałam opowieść- wysłałam do niego dziś popołudniu SMS'a i spotkaliśmy się parku. Powiedziałam mu-moja siostra chciała coś powiedzieć,ale nie zdążyła bo jej przerwałam- Czytasz w moich myślach Liv. Tak powiedziałam mu że go kocham. Wcześniej nawrzeszczał na mnie za to że nie powiedziałam ci gdzie idę,ale gdy to powiedziałam ucichł spojrzał na mnie dziwnie i cicho powiedział,że on mnie nie. Powiem ci siostrzyczko że naprawdę dziwnie dostaje się kosza od byłego wroga. Mam przynajmniej nadzieję że zostaniemy przyjaciółmi. No i potem pod domem jeszcze powiedział żebym nie płakała bo jak zobaczysz mnie taką to umrzesz na zawał.- tak wesoło zakończyłam moją historię,a Liv zachichotała. Po chwili obie śmiałyśmy się jak wariatki. Tak rozbawione zastał nas telefon od rodziców. Odebrałam i zapewniłam że wszystko Okey. Kiedy skończyłam rozmawiać Liv nagle uśmiechnęła się i powiedziała. -Ech,jak dobrze wrócić do żywych.
* Perspektywa Jasia*
Obudziłem się o 10:30 i od razu przypomniałem sobie wydarzenia wczorajszego dnia i wieczoru. Spotkanie w parku, smutna Liv i wyznanie Ariany. Wstałem z łóżka i nie chcąc marnować całego dnia na rozmyślania udałem się do łazienki. Po drodze spotkałem Dagę. Zauważyłem że chowa coś za plecami. Postanowiłem udawać,że nic nie widziałem. - Cześć siostra- uśmiechnąłem się do niej- Dopiero wstałaś?-spytałem widząc,że jest w szlafroku. - Siema brat- powiedziała i zaśmiała się- Tak,ale ty jak widzę też. - No tak- wyszczerzyłem zęby w uśmiechu.
* Perspektywa Dagmary*
Szłam do łazienki z nowymi narkotykami w ręce,kiedy nagle usłyszłam. - Cześć siostra-szybko schowałam paczuszkę za plecy i zaczęłam rozmawiać z bratem. Chociaż w sumie nie można było tego nazwać rozmową,a raczej krótką wymianą zdań. Cały czas podczas tego spotkania na korytarzu bałam się,że Janek coś zauważył. Mam nadzieję,że nie... Kiedy wreszcie weszłam do łazienki poczułam wielką ulgę. Gdyby Jasiek się dowiedział to nie wiem co bym zrobiła,bo o tym nie wie nikt. I to nikt przez duże N.
* Perspektywa Liv*
Kiedy już udało mi się przez te kilka lat zapomnieć o Dąbrowskim to teraz każdy na czele z moją siostrą mi o nim przypomina. Naprawdę nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Wstałam kilka minut temu,ale postanowiłam sobie jeszcze poleżeć. Słyszę krzątanie na dole. Albo Ari już wstała,albo rodzice wrócili wcześniej. Obstawiam raczej tą pierwszą opcję. Moja siostra jest rannym ptaszkiem. To ja lubię sobie pospać dłużej. Dobra wstaję. Podchodzę do szafy i wyciągam ubranie na dziś. Wybrałam krótkie czarne spodenki i nową, błękitną bluzkę. Wzięłam jeszcze do ręki czarną bluzę na wszelki wypadek i idę do łazienki. Robię luźnego koka,zakładam przygotowane wcześniej ubrania i schodzę do kuchni. Tak jak myślałam jest tam już Ari i robi naleśniki. - Hej!-mówię wesoło. - No hej-wita się moja siostra. Gadamy ze sobą wesoło przy kuchennym stole,gdy nagle słyszę cichy dźwięk przychodzącego esemesa. To od mamy. Ciekawe o co chodzi...
Siedziałam właśnie na kanapie przed telewizorem i zastanawiałam się co się dzieje z Ari. Wyszła 2 godziny temu, nie mówiąc gdzie i z kim idzie. Zaczynałam się trochę martwić. Gdy już miałam sięgnąć po telefon żeby do niej napisać zadzwonił dzwonek do drzwi. Słyszałam głosy. Jeśli to Ari,napewno nie jest sama. Stanęłam przed lustrem i lekko przeczesałam włosy palcami. Spojrzałam na siebie krytycznie. Mam nadzieję,że to Gabi. Ona już nie raz widziała mnie w różnych gorszych strojach niż ten podomowy niebieski dres... Otworzyłam drzwi i stanęłam zdziwiona. Stała tam moja siostra,ale była całkiem sama. Zapytałam - Z kim gadałaś? - Z nikim.. To był ten no...nikt- zaczęła plątać się w zeznaniach. Co jak co,ale kłamać to moja siostra nie umiała. - Ariiii- specjalnie przeciągnęłam jej imię jednak ona pokręciła przecząco głową. W czasie tej krótkiej rozmowy Ari weszła do domu i siadła na kanapie. - Nooo Ariiii- dalej próbowałam ją przekonać,ale zaczęłam też zgadywać. - Chłopak?- spytałam. Pokiwała głową,że tak. - Z naszej klasy?- spytałam znowu. - Nie Liv to był...Jaś-szepnęła speszona. -Dąbrowski?-spytałam z niedowierzaniem. Pokiwała głową - no to czego ty się boisz?
* Perspektywa Ari*
-No to czego ty się boisz?-spytała moja siostra. Zdziwiłam się i to nawet bardzo. - Noo... Ja.. ty... wy... No Liv bo ty go nienawidzisz!-krzyknęłam w końcu. - No tak,ale siostra jeśli ty go lubisz albo coś więcej to już mówiłam ,że możecie się spotykać jeśli chcecie i mi to nie przeszkadza. - No wiem Liv,ale ja mu powiedziałam i on...Och! Już lepiej powiem wszystko od początku- dziewczyna pokiwała głową- Jak pewnie pamiętasz w podstawówce Janek był naszym wspólnym wrogiem. Nienawidziłyśmy go obydwie. Jednak musisz przyznać,że był całkiem przystojny. Podobał mi się jednak nigdy nie myślałam,że go pokocham. Tak Liv-zaśmiałam się szczerze- Kocham tego debila Janka Pacanka.- siostra patrzyła na mnie wielkimi oczami.-Nie wiem dlaczego! Z jednej strony go nienawidzę ,ale z drugiej kocham. Po tym co mi powiedział szala bardziej przechyla się na nienawidzę- westchnęłam i kontynuowałam opowieść- wysłałam do niego dziś popołudniu SMS'a i spotkaliśmy się parku. Powiedziałam mu-moja siostra chciała coś powiedzieć,ale nie zdążyła bo jej przerwałam- Czytasz w moich myślach Liv. Tak powiedziałam mu że go kocham. Wcześniej nawrzeszczał na mnie za to że nie powiedziałam ci gdzie idę,ale gdy to powiedziałam ucichł spojrzał na mnie dziwnie i cicho powiedział,że on mnie nie. Powiem ci siostrzyczko że naprawdę dziwnie dostaje się kosza od byłego wroga. Mam przynajmniej nadzieję że zostaniemy przyjaciółmi. No i potem pod domem jeszcze powiedział żebym nie płakała bo jak zobaczysz mnie taką to umrzesz na zawał.- tak wesoło zakończyłam moją historię,a Liv zachichotała. Po chwili obie śmiałyśmy się jak wariatki. Tak rozbawione zastał nas telefon od rodziców. Odebrałam i zapewniłam że wszystko Okey. Kiedy skończyłam rozmawiać Liv nagle uśmiechnęła się i powiedziała. -Ech,jak dobrze wrócić do żywych.
* Perspektywa Jasia*
Obudziłem się o 10:30 i od razu przypomniałem sobie wydarzenia wczorajszego dnia i wieczoru. Spotkanie w parku, smutna Liv i wyznanie Ariany. Wstałem z łóżka i nie chcąc marnować całego dnia na rozmyślania udałem się do łazienki. Po drodze spotkałem Dagę. Zauważyłem że chowa coś za plecami. Postanowiłem udawać,że nic nie widziałem. - Cześć siostra- uśmiechnąłem się do niej- Dopiero wstałaś?-spytałem widząc,że jest w szlafroku. - Siema brat- powiedziała i zaśmiała się- Tak,ale ty jak widzę też. - No tak- wyszczerzyłem zęby w uśmiechu.
* Perspektywa Dagmary*
Szłam do łazienki z nowymi narkotykami w ręce,kiedy nagle usłyszłam. - Cześć siostra-szybko schowałam paczuszkę za plecy i zaczęłam rozmawiać z bratem. Chociaż w sumie nie można było tego nazwać rozmową,a raczej krótką wymianą zdań. Cały czas podczas tego spotkania na korytarzu bałam się,że Janek coś zauważył. Mam nadzieję,że nie... Kiedy wreszcie weszłam do łazienki poczułam wielką ulgę. Gdyby Jasiek się dowiedział to nie wiem co bym zrobiła,bo o tym nie wie nikt. I to nikt przez duże N.
* Perspektywa Liv*
Kiedy już udało mi się przez te kilka lat zapomnieć o Dąbrowskim to teraz każdy na czele z moją siostrą mi o nim przypomina. Naprawdę nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Wstałam kilka minut temu,ale postanowiłam sobie jeszcze poleżeć. Słyszę krzątanie na dole. Albo Ari już wstała,albo rodzice wrócili wcześniej. Obstawiam raczej tą pierwszą opcję. Moja siostra jest rannym ptaszkiem. To ja lubię sobie pospać dłużej. Dobra wstaję. Podchodzę do szafy i wyciągam ubranie na dziś. Wybrałam krótkie czarne spodenki i nową, błękitną bluzkę. Wzięłam jeszcze do ręki czarną bluzę na wszelki wypadek i idę do łazienki. Robię luźnego koka,zakładam przygotowane wcześniej ubrania i schodzę do kuchni. Tak jak myślałam jest tam już Ari i robi naleśniki. - Hej!-mówię wesoło. - No hej-wita się moja siostra. Gadamy ze sobą wesoło przy kuchennym stole,gdy nagle słyszę cichy dźwięk przychodzącego esemesa. To od mamy. Ciekawe o co chodzi...
środa, 12 sierpnia 2015
Rozdział 3
*Perspektywa Liv
"Co on tu robi-pomyślałam"
Znowu zamknęłam oczy. Widząc mojego wroga przeszła mi ochota na otwieranie ich. Myśli kłębiły się w mojej głowie. Po pierwsze co robi tu Janek. Ari,skoro tu przyszła napewno już powiedziała mu kim jesteśmy. Ale jeśli wie to dlaczego siedzi na moim łóżku ze śladami łez na policzkach. Po drugie dlaczego ja chciałam się zabić. Czy naprawdę myślałam że tak będzie lepiej? Przecież mam kochających rodziców,siostę i przyjaciółkę. Nadia chodź czasami miewa humorki jest jedyną osobą oprócz Ari,której mogę wszystko powiedzieć i mam pewność,że mnie wysłucha. Zatopiona w myślach czuję jak coś kapie mi na twarz. Łzy? Uchylam jedno oko. Tak, to z pewnością łzy. Co dziwne nie Ariany lecz Janka,który siedzi bliżej. Wyżej wymieniony przez łzy niewyraźnie zaczyna mówić.
- To moja wina. Jak ja mogłem być taki wredny. Gdy przypominam sobie ile razy byłaś przeze mnie smutna, ile razy płakałaś.... Boże Liv przepraszam-kończy
- Nie Jasiek moja- wtrąca moja siostra.- Gdybym poszła wtedy z nią, nic by się niestało. Nie wytrzymuję i postanawiam się odezwać. Otwieram oczy i mówię.
- Nie obwiniajcie się. To moja i tylko moja wina. Jak mogłam być taka głupia żeby chcieć się zabić. - Patrzą na mnie wielkimi oczami- przepraszam...-dodaje cicho i przytulam ich. Obydwoje. Nie obchodzi mnie teraz,że przytulam wroga. Potrzebuje tego. Nie, nie przytulania Jasia. Czucia,że ktoś ze mną jest,że nie jestem sama.
- Liv...- szepcze cicho Janek
- Liv- dodaje głośniej moja siostra.
* Perspektywa Jasia*
Nigdy nie czułem takiego czegoś jak wtedy,gdy mnie przytulała. Nie , to nie było pożądanie to nie była nawet miłość. To było coś co podpowiadało mi żeby zostać przy tej dziewczynie i nie pozwolić jej nikomu skrzywdzić. Jedyne na co się zdobyłem po jej słowach to jedno ciche
- Liv...- nie wiem co dalej powiedzieć.
Słyszę jak Ariana ją przeprasza. Sam też chcę to zrobić ale nie mogę się na to zdobyć.
- Jaś- słyszę. Zaraz... To powiedziała Liwia. Ona zwróciła się do mnie po imieniu.
- Jaś- mówi trochę głośniej
- Tak?- pytam wesoło.
- Możesz mnie chwilę posłuchać?-odpowiada mi pytaniem na pytanie.
- Jasne- mówię uszczęśliwiony. Nie wiem czemu,ale czuję jakąś swego rodzaju satysfakcję ze sposobu w jaki się do mnie zwróciła.
- Więc...-zaczyna i chyba trudno jej mówić dalej- Po pierwsze chciałam Ci podziękować. Z tego co mówiła Ari gdyby nie ty już nie byłoby mnie na tym świecie.- Widząc że chce coś powiedzieć dodało- i nie zaprzeczaj. Wiem że tak było. Chce też żebyś wiedział że ta sytuacja nic nie zmienia między nami. Dalej Cię nienawidzę po prostu jestem ci wdzięczna.-mówi szybko i kontynuuje- Jeśli obydwoje tego chcecie możecie się z Ari nadal spotykać. Nie będzie mi to przeszkadzało o ile nie będę musiała spędzać w twoim towarzystwie więcej czasu niż to koniecz...- przerywam jej
- Nie chcę się z nią spotykać. Wolę z tobą- mòwię. Mogłem tego nie robić. Widać że jest bardzo wściekła.
- Co ty sobie myślis idioto!!- wrzeszczy- Wpieprzasz się do mojego w miarę normalnego życia po tylu latach i wszystko psujesz!!- nie wiem czemu ale mam teraz ochotę się uśmechnąć i powiedzieć " Kto się czubi ten się lubi"
- Dobrze- mówię- to ja już lepiej teraz pójdę. Przyjde kiedy indziej.
- Nigdzie nie przyjdziesz debilu jeden! - dzrze się coraz bardziej.
- Ok,ok już pójdę- Niewiem do czego zdolna jest ta dziewczyna i chyba wolę nie wiedzieć.
- Do zobaczenia- mówię i ze śmechem uciekam przed nadlatującą w moją stronę poduszką.
* Perspektywa Liv*
Co ten debil sobie myśli! Boże! Jak mnie wkurzył!!
Dopiero teraz zauważam że Ari płacze.
- Hejj- szepczę cicho obejmując ją- co się stało?-pytam.
- On..on woli ciebie. Nie chce być ze mną...- mówi płacząc dziewczyna.
- Ale ja go nienawidzę Ari. Nie będę z nim NIGDY! Słyszysz? NIGDY! Nie twierdzę że już się niespotkamy,a tym bardziej w wakacje jeśli się tu przeprowadza. Pamiętaj Ari! NIGDY Z NIM NIE BĘDĘ!- kończę
- O..okey przepraszam Liwcia- przytula się do mnie. Obejmuję ją jeszcze mocniej.
* Perspektywa Ari*
Nie wiem czemu się tak rozkleiłam. Chyba Jaś naprawdę mi się podoba.
Dobrze że Liv nie jest nim zainteresowana. Nie chciałam o nim myśleć i zaproponowałam Liwii film. Zgodziła się i po chwili siedziałyśmy na moim łóżku z laptopem na kolanach zatopione w wymyślonym życiu bohaterów zamiast we własnych myślach.
* Perspektywa Janka*
Dzięki temu wydarzeniu odrobinę może niezbyt widoczną,ale zawsze coś Liv się do mnie przekonała. To bardzo dziwne. Podoba mi się dziewczyna której dokuczałem
przez całe 6 lat. Ciekawe co by było gdybym nie wyprowadził się do babci w Warszawie na całe gimnazjium i liceum. Noo dobra skończe przecież dopiero w czerwcu. Jeszcze nie zastanawiałem się nad studiami. Na pewno chce dalej prowadzić kanał ,ale trzeba robić coś jeszcze. Dochodzę właśnie do domu gdy dostaje SMS od nieznanego numeru.
SPOTKAJMY SIĘ W PARKU O 20
Decyduje się w ułamku sekundy iść.
* Perspektywa Ari*
Nie wiem czemu wysyłam do Jaśka tego esesmesa. Chcę z nim pogadać i wszystko mu wyjaścnić. Wiem że nie powinnam tego robić Liv,ale muszę się dowiedzieć co naprawdę o mnie myśli. O 19 zaczynam się szykować. Robię delikatny makijaż i zakładam to:
Jest już 19:46,a do parku mam kawałek drogi więc decyduje się już wyjść z domu.
- Liv wychodzę!-krzyczę i otwieram drzwi.
-Ale gdzi..- słyszę jescze i zaczynam iść w stronę parku.
Kiedy dochodzę na miejsce jest już 19:57. Zaraz Janek powienien przyjść. Ktoś idzie... Mam nadzieję,że to Janek.
Ciemna postać jest coraz bliżej i....
-Ari?- pyta głosem Jaśka
- Jaś?- Jak dobrze,że to on
- To ty wysłałaś tego SMS? Co się stało?- pyta szybko
-Tak ja. Nic się nie stało,ale posłuchaj...- Chcę mu wytłumaczyć
- O co ci chodzi Ariana- przerywa mi- Najpierw ze mną flirtujesz,potem dziwisz się,że mam na nazwisko Dąbrowski i uciekasz do domu,w którym znajdujemy twoją nieprzytomną siostrę.Po tym wydarzeniu wyraźnie mówię Ci,że NIE CHCĘ się z tobą spotykać,a ty chcesz żebym przyszedł do parku. Z tobą nie chcę być,a Liv tu nie ma.- kończy i jeszcze pyta- A tak wogóle,ona wie,że tu jesteś ze mną?
-Nie wie Jasiek,ale..- znów próbuje mu się wytłumaczyć,a on znowu mi przerywa.
- Czy ty zwariowałaś? Pomyślałaś o tym co byś zrobiła,gdyby ta ciemna postać to nie byłbym ja tylko ktoś inny?! Nie? No właśnie! Teraz powiedz mi co masz powiedzieć i chodź do domu- mówi zdenerwowany. Dobra. Teraz albo nigdy.
- Kocham Cię
*Perspektwa Jasia*
-Kocham Cię-słyszę i mówię już łagodniejszym głosem.
- Przykro mi Ari,ale ja ciebie nie...Przepraszam. Chodźmy już do domu- mówię spokojnie na co dziewczyna mi tylko przytakuje i idzie w stronę domu. Kieruję się za nią. Naprawdę mi jej żal. Pewnie bardzo ją zraniłem,ale nie mogę... nie chcę kłamać. Dochodzimy do drzwi. Muszę coś jeszcze powiedzieć. Nie mogę jej tu zostawić takiej zapłakanej,bo Liv umrze na zawał. Delikatnie ocieram jej łzy.
- Ari... proszę nie płacz.Nie mogę z tobą być, bo nie chcę Cię zranić.Napewno jeszcze znajdziesz wspaniałego chłopaka,który odwzajemni twoją miłość. Jeszcze raz przepraszam- przytulam ją- Pa- kończę i odchodzę. Dochodzę do domu i zasypiam myśląc o pięknej brązowowłosej siostrze Ariany.
"Co on tu robi-pomyślałam"
Znowu zamknęłam oczy. Widząc mojego wroga przeszła mi ochota na otwieranie ich. Myśli kłębiły się w mojej głowie. Po pierwsze co robi tu Janek. Ari,skoro tu przyszła napewno już powiedziała mu kim jesteśmy. Ale jeśli wie to dlaczego siedzi na moim łóżku ze śladami łez na policzkach. Po drugie dlaczego ja chciałam się zabić. Czy naprawdę myślałam że tak będzie lepiej? Przecież mam kochających rodziców,siostę i przyjaciółkę. Nadia chodź czasami miewa humorki jest jedyną osobą oprócz Ari,której mogę wszystko powiedzieć i mam pewność,że mnie wysłucha. Zatopiona w myślach czuję jak coś kapie mi na twarz. Łzy? Uchylam jedno oko. Tak, to z pewnością łzy. Co dziwne nie Ariany lecz Janka,który siedzi bliżej. Wyżej wymieniony przez łzy niewyraźnie zaczyna mówić.
- To moja wina. Jak ja mogłem być taki wredny. Gdy przypominam sobie ile razy byłaś przeze mnie smutna, ile razy płakałaś.... Boże Liv przepraszam-kończy
- Nie Jasiek moja- wtrąca moja siostra.- Gdybym poszła wtedy z nią, nic by się niestało. Nie wytrzymuję i postanawiam się odezwać. Otwieram oczy i mówię.
- Nie obwiniajcie się. To moja i tylko moja wina. Jak mogłam być taka głupia żeby chcieć się zabić. - Patrzą na mnie wielkimi oczami- przepraszam...-dodaje cicho i przytulam ich. Obydwoje. Nie obchodzi mnie teraz,że przytulam wroga. Potrzebuje tego. Nie, nie przytulania Jasia. Czucia,że ktoś ze mną jest,że nie jestem sama.
- Liv...- szepcze cicho Janek
- Liv- dodaje głośniej moja siostra.
* Perspektywa Jasia*
Nigdy nie czułem takiego czegoś jak wtedy,gdy mnie przytulała. Nie , to nie było pożądanie to nie była nawet miłość. To było coś co podpowiadało mi żeby zostać przy tej dziewczynie i nie pozwolić jej nikomu skrzywdzić. Jedyne na co się zdobyłem po jej słowach to jedno ciche
- Liv...- nie wiem co dalej powiedzieć.
Słyszę jak Ariana ją przeprasza. Sam też chcę to zrobić ale nie mogę się na to zdobyć.
- Jaś- słyszę. Zaraz... To powiedziała Liwia. Ona zwróciła się do mnie po imieniu.
- Jaś- mówi trochę głośniej
- Tak?- pytam wesoło.
- Możesz mnie chwilę posłuchać?-odpowiada mi pytaniem na pytanie.
- Jasne- mówię uszczęśliwiony. Nie wiem czemu,ale czuję jakąś swego rodzaju satysfakcję ze sposobu w jaki się do mnie zwróciła.
- Więc...-zaczyna i chyba trudno jej mówić dalej- Po pierwsze chciałam Ci podziękować. Z tego co mówiła Ari gdyby nie ty już nie byłoby mnie na tym świecie.- Widząc że chce coś powiedzieć dodało- i nie zaprzeczaj. Wiem że tak było. Chce też żebyś wiedział że ta sytuacja nic nie zmienia między nami. Dalej Cię nienawidzę po prostu jestem ci wdzięczna.-mówi szybko i kontynuuje- Jeśli obydwoje tego chcecie możecie się z Ari nadal spotykać. Nie będzie mi to przeszkadzało o ile nie będę musiała spędzać w twoim towarzystwie więcej czasu niż to koniecz...- przerywam jej
- Nie chcę się z nią spotykać. Wolę z tobą- mòwię. Mogłem tego nie robić. Widać że jest bardzo wściekła.
- Co ty sobie myślis idioto!!- wrzeszczy- Wpieprzasz się do mojego w miarę normalnego życia po tylu latach i wszystko psujesz!!- nie wiem czemu ale mam teraz ochotę się uśmechnąć i powiedzieć " Kto się czubi ten się lubi"
- Dobrze- mówię- to ja już lepiej teraz pójdę. Przyjde kiedy indziej.
- Nigdzie nie przyjdziesz debilu jeden! - dzrze się coraz bardziej.
- Ok,ok już pójdę- Niewiem do czego zdolna jest ta dziewczyna i chyba wolę nie wiedzieć.
- Do zobaczenia- mówię i ze śmechem uciekam przed nadlatującą w moją stronę poduszką.
* Perspektywa Liv*
Co ten debil sobie myśli! Boże! Jak mnie wkurzył!!
Dopiero teraz zauważam że Ari płacze.
- Hejj- szepczę cicho obejmując ją- co się stało?-pytam.
- On..on woli ciebie. Nie chce być ze mną...- mówi płacząc dziewczyna.
- Ale ja go nienawidzę Ari. Nie będę z nim NIGDY! Słyszysz? NIGDY! Nie twierdzę że już się niespotkamy,a tym bardziej w wakacje jeśli się tu przeprowadza. Pamiętaj Ari! NIGDY Z NIM NIE BĘDĘ!- kończę
- O..okey przepraszam Liwcia- przytula się do mnie. Obejmuję ją jeszcze mocniej.
* Perspektywa Ari*
Nie wiem czemu się tak rozkleiłam. Chyba Jaś naprawdę mi się podoba.
Dobrze że Liv nie jest nim zainteresowana. Nie chciałam o nim myśleć i zaproponowałam Liwii film. Zgodziła się i po chwili siedziałyśmy na moim łóżku z laptopem na kolanach zatopione w wymyślonym życiu bohaterów zamiast we własnych myślach.
* Perspektywa Janka*
Dzięki temu wydarzeniu odrobinę może niezbyt widoczną,ale zawsze coś Liv się do mnie przekonała. To bardzo dziwne. Podoba mi się dziewczyna której dokuczałem
przez całe 6 lat. Ciekawe co by było gdybym nie wyprowadził się do babci w Warszawie na całe gimnazjium i liceum. Noo dobra skończe przecież dopiero w czerwcu. Jeszcze nie zastanawiałem się nad studiami. Na pewno chce dalej prowadzić kanał ,ale trzeba robić coś jeszcze. Dochodzę właśnie do domu gdy dostaje SMS od nieznanego numeru.
SPOTKAJMY SIĘ W PARKU O 20
Decyduje się w ułamku sekundy iść.
* Perspektywa Ari*
Nie wiem czemu wysyłam do Jaśka tego esesmesa. Chcę z nim pogadać i wszystko mu wyjaścnić. Wiem że nie powinnam tego robić Liv,ale muszę się dowiedzieć co naprawdę o mnie myśli. O 19 zaczynam się szykować. Robię delikatny makijaż i zakładam to:
Jest już 19:46,a do parku mam kawałek drogi więc decyduje się już wyjść z domu.
- Liv wychodzę!-krzyczę i otwieram drzwi.
-Ale gdzi..- słyszę jescze i zaczynam iść w stronę parku.
Kiedy dochodzę na miejsce jest już 19:57. Zaraz Janek powienien przyjść. Ktoś idzie... Mam nadzieję,że to Janek.
Ciemna postać jest coraz bliżej i....
-Ari?- pyta głosem Jaśka
- Jaś?- Jak dobrze,że to on
- To ty wysłałaś tego SMS? Co się stało?- pyta szybko
-Tak ja. Nic się nie stało,ale posłuchaj...- Chcę mu wytłumaczyć
- O co ci chodzi Ariana- przerywa mi- Najpierw ze mną flirtujesz,potem dziwisz się,że mam na nazwisko Dąbrowski i uciekasz do domu,w którym znajdujemy twoją nieprzytomną siostrę.Po tym wydarzeniu wyraźnie mówię Ci,że NIE CHCĘ się z tobą spotykać,a ty chcesz żebym przyszedł do parku. Z tobą nie chcę być,a Liv tu nie ma.- kończy i jeszcze pyta- A tak wogóle,ona wie,że tu jesteś ze mną?
-Nie wie Jasiek,ale..- znów próbuje mu się wytłumaczyć,a on znowu mi przerywa.
- Czy ty zwariowałaś? Pomyślałaś o tym co byś zrobiła,gdyby ta ciemna postać to nie byłbym ja tylko ktoś inny?! Nie? No właśnie! Teraz powiedz mi co masz powiedzieć i chodź do domu- mówi zdenerwowany. Dobra. Teraz albo nigdy.
- Kocham Cię
*Perspektwa Jasia*
-Kocham Cię-słyszę i mówię już łagodniejszym głosem.
- Przykro mi Ari,ale ja ciebie nie...Przepraszam. Chodźmy już do domu- mówię spokojnie na co dziewczyna mi tylko przytakuje i idzie w stronę domu. Kieruję się za nią. Naprawdę mi jej żal. Pewnie bardzo ją zraniłem,ale nie mogę... nie chcę kłamać. Dochodzimy do drzwi. Muszę coś jeszcze powiedzieć. Nie mogę jej tu zostawić takiej zapłakanej,bo Liv umrze na zawał. Delikatnie ocieram jej łzy.
- Ari... proszę nie płacz.Nie mogę z tobą być, bo nie chcę Cię zranić.Napewno jeszcze znajdziesz wspaniałego chłopaka,który odwzajemni twoją miłość. Jeszcze raz przepraszam- przytulam ją- Pa- kończę i odchodzę. Dochodzę do domu i zasypiam myśląc o pięknej brązowowłosej siostrze Ariany.
wtorek, 4 sierpnia 2015
Rodział 2
*Perspektywa Ari*
Strasznie nudziło mi się czekanie na Liv. Rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam moją siostrę z jakimś przystojnym chłopakiem. Miał ciemne włosy i był wysportowany. Skądś go kojarzyłam więc zdecydowałam się do nich podejść.
- Liv może przedstawisz mi swojego kolegę? - powiedziałam.
- Ari ty naprawdę nie wiesz kto to jest? - zapytała zdziwiona
. - Nie a powinnam? - spytałam z powagą.
- Czy ktoś mi wytłumaczy o co tu chodzi? - zapytał zdziwiony nieznajomy.
- O nic nie chodzi, a teraz pozwolicie, że sobie pójdę. - powiedziała i odchodząc dodała - Ari idziesz ze mną?
- No tak, tak, zaraz przyjdę - chciałam go najpierw trochę poznać.
*Perspektywa Liv* Nie wierzę,że Ariana mi to zrobiła. Wolała tam zostać z Jankiem niż iść ze mną i jeszcze do tego udawała,że go nie zna. Chyba,że naprawdę go nie pamiętała...
Siadłam na kanapie i zatopiłam się we wspomnieniach. Przypomniałam sobie pierwszy dzień szkoły: Stałam z mamą przed budynkiem ,gdy obok przeszedł brązowooki chłopak.Gdy wchodziłam podstawił mi nogę. Od razu go znielubiłam. Wspomnienie zmieniło się. Teraz przypomniałam sobie dyskotekę w 5 klasie. Nie chciałam na nią iść,ale Ari mnie zmusiła. Siedziałam sobie spokojnie kiedy podszedł do mnie Janek i zapytał:
- Zatańczysz?
- No..ok- odpowiedziałam. Może się zmienił.
- To spoko bo ja chcę usiąść- roześmiał się. Rozpłakałam się i pobiegłam do łazienki. Przesiedziałam tam do końca dyskoteki.
Kolejne wspomnienie i kolejne łzy. Koniec 6 klasy. Jasiek lubiany przez wszystkich dziewczynom daje po róży. Każdej dziewczynie.Każdej, oprócz mnie.
Może źle oceniłam Arianę. Może naprawdę go nie pamięta.
Dzwonie do niej. Odzywa się poczta głosowa.
Kilka sekund później przychodzi SMS od niej.
Ari: Nie dzwoń teraz! Podrywam Jaśka :*
Telefon upada mi na dywan. Jak ona może! Biegnę do swojego pokoju, trzaskam drzwiami i osuwam się po nich na podłogę. Wyjmuję papierosa z paczki i go zapalam.

* Perspektywa Jasia*
Cały czas myślałem o Liv. O co jej chodzi? Naprawdę jej nie pamiętam! Ariana cały czas mnie podrywa,ale ja nie zwracam na nią uwagi,bo moje myśli cały czas krążą wokół jej siostry.Myślałem i myślałem aż przerwała mi
to Ari.
- Czy ty mnie wogóle słuchasz Janek!!??
- Nie. Zamyśliłem się- odpowiedziałem szczerze i zaraz dodałem- A nie wiesz skąd mogę znać twoją siostrę?
- Liv? Nie wiem... Czekaj czekaj. Czy ty masz na nazwisko DĄBROWSKI?
- Nooo... tak a co?- zapytałem zdziwiony.
- Już wiem o co chodziło Liv!! - krzyknęła i pobiegła do domu.
*Perspektywa Liv*
Było mi strasznie smutno, że mój dawny wróg zabrał mi moją siostrę. Nie wiem dlaczego. To po prostu był impuls. Wzięłam żyletkę i zrobiłam jedną kreskę na moim nadgarstku. Nawet tak bardzo nie bolało więc zrobiłam kolejną i jeszcze jedną...Czułam jak ciepła krew spływa po mojej dłoni. Czułam przez parę sekund, a potem nie czułam już nic...
*Perspektywa Ari*
Po tym jak usłyszałam od Jasia że nazywa się Dąbrowski to pobiegłam szybko w stronę domu. Nie wiedziałam do czego zdolna jest Liv, a szczególnie po moim esemesie. Podbiegłam do drzwi i zobaczyłam, że jaś stoi za mną.Pociągnęłam za klamkę, drzwi były zamknięte. Kiedy chłopak usiłował je otworzyć ja opowiedziałam mu kim jesteśmy. Jankowi wreszcie udało się otworzyć drzwi. Pobiegliśmy szybko na górę do pokoju Liv. Pociągnęłam za klamkę i zamarłam. Moja siostra leżała na podłodze w kałuży krwi...
*Perspektywa Jasia*
To co zobaczyłem przeraziło mnie. Od razu podbiegłem do nieprzytomnej dziewczyny. Wziąłem ją na ręce i położyłem na łóżku. Ariana jeszcze bardziej przestraszona niż ja była cała blada. Kazałem jej przynieść jakieś opatrunki i coś do wytarcia krwi. Pobiegła szybko do łazienki i przyniosła to o co prosiłem. Opatrzyłem rany Liv,a Ari cicho płacząc wzięła ją za rękę.
* Perspektywa Liv*
Wszystko strasznie mnie bolało,ale mimo to otworzyłam oczy. Pierwsze co zobaczyłam to dwie przerażone twarze. Jedna należała do mojej siostry,a druga do Janka. Co on tu robi - pomyślałam.
**********************************************************************************************************************************
Cześć!!
Tak jak obiecałyśmy wam rozdział jest dzisiaj :) Mamy nadzieje, że się podobało :* Rozdział pisałyśmy godzinę, a mimo to jest krótki. Postaramy się pisać dłuższe. Nie wiemy kiedy kolejny. Pozdrawiamy i zachęcamy do komentowania :*
Grupa na fb :https://www.facebook.com/groups/1677114552502074/
- Liv może przedstawisz mi swojego kolegę? - powiedziałam.
- Ari ty naprawdę nie wiesz kto to jest? - zapytała zdziwiona
. - Nie a powinnam? - spytałam z powagą.
- Czy ktoś mi wytłumaczy o co tu chodzi? - zapytał zdziwiony nieznajomy.
- O nic nie chodzi, a teraz pozwolicie, że sobie pójdę. - powiedziała i odchodząc dodała - Ari idziesz ze mną?
- No tak, tak, zaraz przyjdę - chciałam go najpierw trochę poznać.
*Perspektywa Liv* Nie wierzę,że Ariana mi to zrobiła. Wolała tam zostać z Jankiem niż iść ze mną i jeszcze do tego udawała,że go nie zna. Chyba,że naprawdę go nie pamiętała...
Siadłam na kanapie i zatopiłam się we wspomnieniach. Przypomniałam sobie pierwszy dzień szkoły: Stałam z mamą przed budynkiem ,gdy obok przeszedł brązowooki chłopak.Gdy wchodziłam podstawił mi nogę. Od razu go znielubiłam. Wspomnienie zmieniło się. Teraz przypomniałam sobie dyskotekę w 5 klasie. Nie chciałam na nią iść,ale Ari mnie zmusiła. Siedziałam sobie spokojnie kiedy podszedł do mnie Janek i zapytał:
- Zatańczysz?
- No..ok- odpowiedziałam. Może się zmienił.
- To spoko bo ja chcę usiąść- roześmiał się. Rozpłakałam się i pobiegłam do łazienki. Przesiedziałam tam do końca dyskoteki.
Kolejne wspomnienie i kolejne łzy. Koniec 6 klasy. Jasiek lubiany przez wszystkich dziewczynom daje po róży. Każdej dziewczynie.Każdej, oprócz mnie.
Może źle oceniłam Arianę. Może naprawdę go nie pamięta.
Dzwonie do niej. Odzywa się poczta głosowa.
Kilka sekund później przychodzi SMS od niej.
Ari: Nie dzwoń teraz! Podrywam Jaśka :*
Telefon upada mi na dywan. Jak ona może! Biegnę do swojego pokoju, trzaskam drzwiami i osuwam się po nich na podłogę. Wyjmuję papierosa z paczki i go zapalam.

* Perspektywa Jasia*
Cały czas myślałem o Liv. O co jej chodzi? Naprawdę jej nie pamiętam! Ariana cały czas mnie podrywa,ale ja nie zwracam na nią uwagi,bo moje myśli cały czas krążą wokół jej siostry.Myślałem i myślałem aż przerwała mi
to Ari.
- Czy ty mnie wogóle słuchasz Janek!!??
- Nie. Zamyśliłem się- odpowiedziałem szczerze i zaraz dodałem- A nie wiesz skąd mogę znać twoją siostrę?
- Liv? Nie wiem... Czekaj czekaj. Czy ty masz na nazwisko DĄBROWSKI?
- Nooo... tak a co?- zapytałem zdziwiony.
- Już wiem o co chodziło Liv!! - krzyknęła i pobiegła do domu.
*Perspektywa Liv*
Było mi strasznie smutno, że mój dawny wróg zabrał mi moją siostrę. Nie wiem dlaczego. To po prostu był impuls. Wzięłam żyletkę i zrobiłam jedną kreskę na moim nadgarstku. Nawet tak bardzo nie bolało więc zrobiłam kolejną i jeszcze jedną...Czułam jak ciepła krew spływa po mojej dłoni. Czułam przez parę sekund, a potem nie czułam już nic...
*Perspektywa Ari*
Po tym jak usłyszałam od Jasia że nazywa się Dąbrowski to pobiegłam szybko w stronę domu. Nie wiedziałam do czego zdolna jest Liv, a szczególnie po moim esemesie. Podbiegłam do drzwi i zobaczyłam, że jaś stoi za mną.Pociągnęłam za klamkę, drzwi były zamknięte. Kiedy chłopak usiłował je otworzyć ja opowiedziałam mu kim jesteśmy. Jankowi wreszcie udało się otworzyć drzwi. Pobiegliśmy szybko na górę do pokoju Liv. Pociągnęłam za klamkę i zamarłam. Moja siostra leżała na podłodze w kałuży krwi...
*Perspektywa Jasia*
To co zobaczyłem przeraziło mnie. Od razu podbiegłem do nieprzytomnej dziewczyny. Wziąłem ją na ręce i położyłem na łóżku. Ariana jeszcze bardziej przestraszona niż ja była cała blada. Kazałem jej przynieść jakieś opatrunki i coś do wytarcia krwi. Pobiegła szybko do łazienki i przyniosła to o co prosiłem. Opatrzyłem rany Liv,a Ari cicho płacząc wzięła ją za rękę.
* Perspektywa Liv*
Wszystko strasznie mnie bolało,ale mimo to otworzyłam oczy. Pierwsze co zobaczyłam to dwie przerażone twarze. Jedna należała do mojej siostry,a druga do Janka. Co on tu robi - pomyślałam.
**********************************************************************************************************************************
Cześć!!
Tak jak obiecałyśmy wam rozdział jest dzisiaj :) Mamy nadzieje, że się podobało :* Rozdział pisałyśmy godzinę, a mimo to jest krótki. Postaramy się pisać dłuższe. Nie wiemy kiedy kolejny. Pozdrawiamy i zachęcamy do komentowania :*
Grupa na fb :https://www.facebook.com/groups/1677114552502074/
poniedziałek, 3 sierpnia 2015
Rozdział 1
* Perspektywa Liv* Obudziłam się i chciałam sięgnąć po telefon w celu sprawdzenia godziny ale zamiast twardej powierzchni szafki poczułam coś miękkiego i ciepłego. Otworzyłam jedno oko i zobaczyłam że moja ręka leży na ręce mojej siostry Ariany. Otworzyłam drugie i zdziwiona stwierdziłam że leżymy na kanapie. Próbowałam przypomnieć sobie wydarzenia z wczorajszego wieczoru. -' No tak ' - pomyślałam- wczoraj miałyśmy nasz co tygodniowy piątkowy seans telewizyjny. W każdy piątek robiłyśmy popcorn, kupowałyśmy colę i oglądałyśmy do rana filmy. Wczoraj jednak pewnie usnęłyśmy w nocy. Postanowiłam obudzić siostrę. Zaczęłam nią delikatnie potrząsać. - Ari... Wstawaj... Ari....!- próbowałam wyrwać ją ze snu. - Cooo sieee dziejee?- spytała zaspana dziewczyna. Zaśmiałam się. Nie do końca wybudzona moja siostra była bardzo śmieszna. - Liiv która godzina? * Perspektywa Ari* Kiedy dowiedziałam się od Liwii,że już prawie 11 szybko wstałam i poleciałam na górę się ubrać.Wybrałam to:
Weszłam do łazienki,a kiedy z niej wyszłam na moim łóżku siedziała Liv. Była ubrana w:
Dopiero teraz przypomniałam sobie o pewnej rzeczy.
- Liwka, A gdzie są rodzice? - Hmm..... mówiłaś coś?- spytała wpatrzona w telefon dziewczyna. - Pytałam się- siadłam obok niej na łóżku- gdzie są rodzice. - Pojechali wczoraj na weekend do cioci Karoliny- odparła moja siostra- Mamy wolną chatę. Roześmiałam się. - Taak.. To może najpierw korzystając z " wolnej chaty" pójdziemy na lody? - Ok chodźmy
* Perspektywa Liv* Wyszłyśmy z domu i skierowałyśmy się w stronę parku. Jak na maj było trochę chłodno. W parku Ari siadła na ławce, a ja wybrałam się do pobliskiej lodziarni po dwa lody. Wzięłam dla siostry jej ulubiony czekoladowy,a dla mnie sorbet truskawkowy. Zapłaciłam i opuściłam sklep. Szłam powoli parkową alejką,raz po raz oblizując sorbet. Patrzyłam na szary chodnik pod moimi nogami i myślałam o moim wyglądzie. Uważałam się za całkiem ładną. Oczywiście nie tak bardzo jak Ariana- piękna wysoka blondynka z gęstymi włosami do ramion i niebieskimi oczami. Ja byłam średniego wzrostu. Wszyscy zawsze mówili mi ,że jestem szzupła jednak ja wiedziałam swoje. Miałam długie brązowe włosy i akurat je w sobie lubiłam. Brązowe oczy też były według mnie całkiem całkiem. Byłam już niedaleko siostry gdy na kogoś wpadłam. - Bardzo przepraszam zamyśliłam się- wytłumaczyłam i podniosłam głowę
- To ty!?- krzyknęłam. Przede mną stał mój dawny wróg Jan Dąbrowski. Musiałam go znosić przez całą podstawówke! Na szczęście później się wyprowadził. Oczywiście z moim szczęściem teraz na niego wpadam. Głupio mi to mówić,ale wyprzystojniał i z tego co kiedyś mówiła Ari,ma znany kanał na youtube. - Hej mordko- mówi- Czy my się znamy?- pyta zdziwiony. No ja nie mogę!! On żartuje!? - Jasiu..? Czy ty mnie nie pamiętasz?- pytam złośliwie - Przykro mi ale nie ..- mówi zakłopotany. Zastanawiam się co zrobić. Mogę teraz przypomnieć mu kim jestem, albo udać że jestem jego fanką i zobaczyć co się stanie.
*Perspektywa Jasia*
Wstałem rano z potwornym bólem głowy spowodowanym przez kaca. Spałem w ubraniu bo wczoraj (a właściwie dzisiaj) gdy już wróciłem byłem tak zmęczony,że od razu rzuciłem się na łóżko. Postanowiłem wyjść się przewietrzyć ,ale najpierw musiałem wziąć prysznic i coś zjeść. Wyjąłem z szafy ubranie i poszedłem do łazienki.Po wyjściu z niej swoje kroki skierowałem do kuchni kierowany żołądkiem,który domagał się jedzenia. Wszedłem tam i zobaczyłem moją mamę robiącą śniadanie.
- Hej mamo. Co tak super pachnie? Mi też zrobisz?- zrobiłem do niej maślane oczka.
- Cześć synku. A może by tak proszę- zaśmiała się
- Noo prooszę....- powiedziałem
- Dobrze,dobrze zrobię.A teraz idź obudzić siostrę bo będzie spała do południa.
- Już idę Mamo!- krzyknąłem i poszedłem do pokoju Dagi
Zapukałem dwa razy i wszedłem. Zobaczyłem Dagmarę chowającą coś do szuflady. Wyglądała na przestraszoną. Postanowiłem,że kiedy nadarzy się okazja zobaczę co tam trzyma i na razie będę udawać,że nic nie zauważyłem.
- Siostra mama woła Cię na śniadanie - powiedziałem.
- Ok. Już idę- powiedziała
20 minut później
Po śniadaniu zdecydowałem się iść do parku. Krzyknąłem tylko mamie,że wychodzę i już mnie nie było. Szedłem przed siebie i nagle wpadła na mnie śliczna dziewczyna. Wydawało mi się,że gdzieś już ją widziałem.
- To ty?!- krzyknęła zdumiona.
- Hej mordko- mówię i pytam - Czy my się znamy?
- Jasiu...? Czy ty mnie nie pamiętasz?- pyta złośliwie
- Przykro mi,ale nie - mówię. Ciekawe kto to jest?...
********************************************************************************************************
Hej :* Mamy nadzieję,że spodobał wam się rozdział. ( Tak jest nas dwie) xD. Rozdziały będziemy dodawać różnie. To znaczy: może się zdarzyć,że będą dwa jednego dnia albo, że nie będzie żadnego przez tydzień. Wszystko zależy od tego kiedy będziemy się widywać ;)
Następny rozdział powinien pojawić się dzisiaj po południu.
Zapraszamy do komentowania i czytania naszego bloga <3
Pozdrawiamy!
Bohaterowie
Liv
18 letnia dość nieśmiała dziewczyna. Mieszka z siostrą i rodzicami w Legnicy. Ma długie brązowe włosy i tego samego koloru oczy. Nie ma wielu dobrych przyjaciół. Wyjątki to jej siostra Ari i przyjaciółka Nadia. Nienawidzi się uczyć i kocha puszczać bańki mydlane. Kiedy spotyka swojego dawnego wroga jej życie wywraca się do góry nogami.
19 letni chłopak znany z YouTube jako Jdabrowsky. Ma ciemne włosy i brązowe oczy. Nienawidzi szkoły i lubi kebaby. Tak jak Liv mieszka w Legnicy. Ma siostrę Dagmarę i dużo przyjaciół.
18 letnia siostra bliźniaczka Liv. Ma blond włosy i śliczne niebieskie oczy. Kocha czekoladę i imprezy. Jest dużo śmielsza od swojej siostry i ma bardzo wiele znajomych. Kiedy spotyka po latach Jasia jest gotowa zrobić wszystko żeby go zdobyć.
Dagmara
16 letnia siostra Janka. Ma krótkie blond włosy,brązowe oczy i kolczyka w nosie.
Jest uzależniona od narkotyków,ale nikt o tym nie wie. Lubi wkurzać swojego brata i nienawidzi się go słuchać.
18 letnia przyjaciółka Liv. Ma długie brązowe włosy i błękitne oczy. Uwielbia chodzić w koszulach.
Gabi
19 letnia przyjaciółka Ari. Ma czerwone włosy i tatuaż na ręce. Lubi chodzić w fulcapach i jeździć na desce.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)










