* Perspektywa Liv*
2 godziny później
- To my tu sobie pogadamy,a dzieci niech idą na lody.-zaproponowała pani Dąbrowska
- Czemu nie- zgodził się Janek,a chłopcy wesoło przytaknęli. Chcąc,nie chcąc powlokłyśmy się za nimi. Wyszliśmy z pizzeri i skierowaliśmy się w stronę najbliższej lodziarni. Moje towarzystwo szło przodem z radością rozprawiając o swoich ulubionych smakach. Nawet Ariana szła z nimi. Nie ma to jak siostrzana solidarność. Ja nie śpiesząc się szłam za nimi. Nagle Jaś zwolnił i zrównał się ze mną.
- Livcia?- dawno nikt mnie tak nie nazywał. To słodkie... Ale zaraz nie to nie powinno być słodkie. To jest TEN Dąbrowski.
-Hmm..-mruknęłam po prostu w odpowiedzi nie zaszczycając go nawet jednym spojrzeniem.
- Liv- jeknął błagalnie.
- Co Dąbrowski?-powiedziałam to tak chłodno,że aż sama się wzdrygnęłam.
- Chciałem tylko przeprosić- mruknął tak smutnym głosem , że aż poczułam wyrzuty sumienia.- Przeprosić za wszystkie lata,kiedy byłem dla ciebie wredny,za każdą najmniejszą nawet łzę,którą wypłakałaś z mojego powodu i w ogóle za wszystko-zakończył i czekał na moją reakcję.
-Ok,przyjmuje przeprosiny- powiedziałam już milszym tonem na co on rozchmurzył się i powiedział już całkiem normalnie.
- No to jaki jest twój ulubiony smak?
*Perspektywa Janka*
Ale się cieszę! Liv rozmawia ze mną tak jakby nigdy nic,a przecież tyle złego jej zrobiłem.
- Księżniczko?- pytam jej
- Co Dąbrowski?- nie rozumiem czemu ona cały czas mówi do mnie po nazwisku.
- Czy ty mnie lubisz?-spytałem poważnie.
Zaśmiała się.
- Czy zdajesz sobie sprawę,że właśnie zadałeś pytanie na poziomie przedszkola?
- Ale ja pytam poważnie- udałem obrażonego
- No już się nie fochaj!Okeey troszke-to mówiąc pokazała,krótki odcinek palcami- Cię lubię Dąbrowski.
- Eee...Liv mogę zadać Ci jeszcze jedno pytanie?
- Już to zrobiłeś,ale Ok.
-Mogłabyś mówić do mnie po imieniu?
- Nie wiem Jasiu. Muszę to przemyśleć-powiedziała z hytrym uśmiechem. O co jej chodzi?
- Ale dlacz...- zaczynam i pytam- Ty zwróciłaś się do mnie po imieniu?!
- No o to ci chodziło przecież-śmieje sie.
- Tyy!- wybucham szczerym śmiechem,najszczerszym od dawna. Ta dziewczyna działa na mnie jak żadna inna. Po lodach wracając do naszych rodziców przypominam sobie o pewnej rzeczy.
- Liv, mogę zobaczyć twój telefon?-pytam
- No dobrze-odpowiada po chwili wachania. Biorę od niej smartfona z zamiarem wpisania swojego numeru. Niestety ma blokadę na hasło. Muszę mieć bardzo zawiedzioną minę,bo dziewczyna sama odbiera z moich rąk swoją własność i wpisuje ciąg liter.
-Dzięki- z tym słowem ponawiam próbę wpisania mnie w kontakty. Oczywiście nie byłbym sobą gdybym napisał po prostu "Janek". Chwilę się zastanawiam po czym piszę
" Twój cudowny,niezastąpiony,wspaniały,przystojny,sexowny Jaś"
Dziewczyna bierze przedmiot z moich rąk i uśmiecha się z politowaniem. Moment później jednak na jej twarzy zauważam zainteresowanie.
- A kto to jest ten Jaś? Znam go? Bo chyba nie pisałeś o sobie.- No teraz to mnie zgasiła. -Ha ha ha! Bardzo śmieszne!-mówię z sarkazmem.
I tak tocząc sobie wesołą,ironiczną rozmowę wracamy do pizzeri razem z resztą ferajny wlokącą się za nami.
* Perspektywa Liv*:
Jasiek się zmienił. Już nie jest tym chamskim dupkiem z podstawówki tylko miłym,wesołym facetem. Jutro wyjeżdża do Warszawy i wraca dopiero na wakacje. Może to chore,nienormalne i dziwne,ale czuję się przy nim bardzo dobrze i szkoda,że go tyle nie będzie. Ari sprawiała wrażenie złej,że wreszcie się dogadaliśmy.Nie wiem czemu,ale może mi powie. Wcześniej zdawało mi się,że siostra chce,żebyśmy się z Jankiem pogodzili. No dobra przyznaję jestem nienormalna. Wczoraj nienawidziłam tego chłopaka całym sercem,a dziś tak po prostu sobie z nim rozmawiam. Ugh! Nie myśl o nim! Nie myśl o nim! Powtarzam to w myślach jak mantrę,ale niestety nic to nie daje. Pewien brązowowłosy chłopak cały czas siedzi w mojej głowie.
****2 miesiące później****
Wakacje! Jest 12:30 28 czerwca i właśnie wracam do domu z zakończenia roku. Oczywiście słyszę dzwonek telefonu. Yyy.. Ariana? Mama? Janek?
Tak,ten ostatni to nie żart. Zbliżyliśmy się do siebie od tamtego czasu choć widywaliśmy się tylko w niektóre weekendy. Nie,nie,nie zbliżyliśmy się w relacjach damsko-męskich tylko jako zwykli przyjaciele.
Nieznany numer. Ciekawe kto to?
-Halo?-mówię
- Livia?
-Tak to ja.
- Mówi Gośka. Gośka Górka. Pamiętasz,chodziłyśmy razem do podstawówki?
-Aaa...tak. Pamiętam. Przepraszam,że pytam,ale po co dzwonisz,bo raczej musisz mieć jakąś sprawę?
-Przejrzałaś mnie-śmieje się- Organizuję imprezę na rozpoczęcie wakacji i zapraszam jak najwięcej znajomych osób. Jutro o 19 u mnie w domu. Adres wyślę ci sms'em.
-Okey przyjdę
- A,i mam jeszcze pytanie. Z.kim z naszej starej klasy masz kontakt? Oczywiście oprócz Ariany.
-Yyy.. z Nadią, Leną i Jankiem.
- Z Dąbrowskin?!
- Tak- uśmiecham się do słuchawki wyobrażając sobie jej minę.
-No ok,ok. To możesz z nim jutro przyjść?- słysząc w jej głosie tą nadzieję o mało nie wybucham śmiechem. Taak, Jaś zdecydowanie podobał się wszystkim.
- Jasne. Widzimy się jutro!
- To cześć.
- Cześć
Ledwie kończę rozmowę ponownie słyszę dźwięk mojego telefonu. Tym razem to Jasiek.
- Hej Livcia.
-No hej.
Chyba chce coś powiedzieć,ale nie pozwalam mu dokończyć nawet słowa i przerywam mu.
- Masz czas jutro wieczorem?
Nie ma co,zapowiada się ciekawa impreza.
***********************************************************************************************************************************************
Jakie wrażenia po rozdziale? Trzeba niestety dodać,że rozdziale spóźnionym.
Był napisany już dawno,ale dużo jeszcze zmieniłyśmy w tej ostatniej części z perspektywy naszej kochanej Liv. Lubicie jej postać? Czy może wolicie Arianę?
Pozdrawiamy xD
Autorki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz