wtorek, 22 września 2015

Rozdział 5


*Perspektywa Ari*
Liv czyta esemesa i nagle wybucha niekontrolowanym śmiechem. Podsuwa mi telefon pod nos i mówi:
- Przeczytaj to- czytam SMS'a i też chichoczę jak opętana. 
" Cześć dziewczynki. Mieliśmy wrócić wieczorem,ale zmiana planów! Będziemy koło 12 z ciocią i chłopcami. Mam nadzieję że macie porządek"
Rozglądam się po pokoju i widzę talerze po wczorajszej i przedwzorajszej  kolacji, porozwalane na kanapie ciuchy i parę innych rzeczy,których raczej nie da się nazwać porządkiem,nawet względnym. Trudno,ciocia będzie musiała się zadowolić DROBNYM bałaganem. Jest 11:47. 
-Dobra Liv- mówię- Ja talerze,ty ubrania na górę-patrzę na jej rany i mówię cichszym głosem- i lepiej będzie jak założysz bluzę
- Tak, jasne. Nie krępuj się. Możesz o tym przy mnie normalnie mówić-próbuje się uśmiechnąć,ale bardzo słabo jej to wychodzi. Rozkładam ręce,a ona bez zastanowienia wtula się we mnie.
- Pamiętaj Liv,że zawsze masz mnie- kiwa głową- i ja cię nigdy nie zostawię.
- Ja ciebie też nie siostro,ja ciebie też
Dziewczyna zakłada bluzę,a resztę ciuchów bierzę na ręce. Wielka góra,którą przenosi chyboczę się,a ja chichoczę cicho.
- Ty się Ari nie śmiej tylko bierz talerze i do kuchni. 
- Idę,idę- mówię hamując śmiech. Mina mi rzednie kiedy widzę ilę będę musiała umyć.

* Perspektywa Janka* 
Daga coś trzymała w ręce i bała się to pokazać. Boję się trochę o nią, chociaż zawsze była silna to dalej jest moją małą siostrzyczką. Swoją drogą zabiłaby mnie gdyby znała moje myśli. Muszę teraz coś 5,1 
...zjeść zanim umrę z głodu. Schodzę i zastaję w kuchni mamę rozmawiającą przez komórkę. Robię kanapki,zjadam i robię sobie kawę,a mama dalej rozmawia. Dopiero gdy zasiadam przy stole z kubkiem w ręce słyszę:
- To pa Karolina! ... Jasne,że musimy... Tak... Noo... To do zobaczenia...no pa- i kończy rozmowę.
- Z kim tyle gadałaś?- pytam i krzywię się mimowolnie,bo kawa jest gorąca.
- Z koleżanką z liceum. Właśnie przyjechała do naszego miasta z wizytą u jakiejś rodziny. Ustaliłyśmy,że dzisiaj razem z nimi wieczorem pójdziemy na pizzę!- powiedziała entuzjastyznie.
- Pójdziemy- bardziej stwierdziłem niż spytałem.
-Aaa.. Tak, ty tata i Daga idziecie ze mną. Karolina ma dwóch synów. Z tego co wiem jeden ma 5,a drugi 8 lat. No i będzie jeszcze jej siostra z córkami. Chyba nawet w twoim wieku.
- Cudownie- mruknąłem sarkastycznie i znowu wypiłem łyk kawy.

* Perspektywa Liv* 
Rodzice i ciocia przyjechali już kilka godzin temu. Karolina zaprosiła nas wieczorem na pizzę. Podobno ma być jakiś syn jej przyjaciółki. W naszym wieku. Nie! Ja wcale nic nie sugeruję. To są tylko moje chore myśli,których nikt nigdy nie pozna. Dobrze by było gdyby był przystojny. Stop! No kurde ja mówię stop! Muszę się jakoś przebrać. Z racji,że na dworze ciepło zakładam to:

Strasznie lubię tą torbę. Dostałam ją od Ariany na 16 urodziny i od tego czasu często w niej chodzę.
Słyszę wołanie cioci i wychodzę z pokoju. Na dole jest już Ari. Ma na sobie to:
- Wyglądasz super!- krzyczy entuzjastycznie. 
- Ja ciebie oceniam na całkiem niezły- odpowidam śmiejąc się.
Dziewczyna już ma zamiar coś opowiedzieć,ale nie jest jej to widocznie dane,bo słyszymy od drzwi.
- Dziewczyny wychodzimy!

15 minut później 
- Jesteśmy na miejscu- mówi ciocia,a my otwieramy drzwi od samochodu i wychodzimy na zewnątrz.
W pizzeri unosi się apetyczny zapach, jak można się domyślić pizzy.
-O,już są- Karolina macha entuzjastycznie do kobiety w jej wieku siedzącej przy stoliku wraz z mężczyzną, prawdopodobnie jej mężem i 2 dzieci. Chłopak chyba rzeczywiście jest w naszym wieku. Patrzę na niego nawet bardzo się z tym nie kryjąc i pytam zdziwiona sama siebie
- Jaś? Nie to niemożliwe! Prawda? Cholera,to chyba serio on! 
* Perspektywa  Ari* 
Mam zwidy. Cały czas myślę o Jasiu i przez to go widzę. Niee.. Liv też się na niego patrzy więc to żywy,prawdziwy Jaś. Ale skąd on się tu wziął? Rozmyślając dopiero po chwili zauważam,że cała rodzinka oprócz mnie i Livki idzie do TEGO stołu. Jak ja mam po wczorajszej rozmowie normalnie siedzieć z nim przy jednym stole. Eee... brak pomysłów. Ciekawe jak on się zachowa i co zrobi Liv? Te wszystkie pytania krążą mi po głowie, kiedy wolno siadam na najbardziej oddalonym od Janka miejscu. 
* Perspektywa Dagmary*
To dziwne... Te dwie dziewczyny zachowują się dziwnie. Moje myśli nie mają sensu!


******************************************


Cześć! Witajcie ponownie po tej  bardzo długiej przerwie. Wiemy,że to strasznie głupio zabrzmi,ale szkoła,szkoła i jeszcze raz szkoła. Co do rozdziału to jest on raczej krótki,ale za to następny już napisany. Będzie na weekend ;)
Pozdrawiamy i czekamy na komentarze, które naprawdę bardzo motywują!

2 komentarze: