środa, 12 sierpnia 2015

Rozdział 3

*Perspektywa Liv
"Co on tu robi-pomyślałam"
Znowu zamknęłam oczy. Widząc mojego wroga przeszła mi ochota na otwieranie ich. Myśli kłębiły się w mojej głowie. Po pierwsze co robi tu Janek. Ari,skoro tu przyszła napewno już powiedziała mu kim jesteśmy. Ale jeśli wie to dlaczego siedzi na moim łóżku ze śladami łez na policzkach. Po drugie dlaczego ja chciałam się zabić. Czy naprawdę myślałam że tak będzie lepiej? Przecież mam kochających rodziców,siostę i przyjaciółkę. Nadia chodź czasami miewa humorki jest jedyną osobą oprócz Ari,której mogę wszystko powiedzieć i mam pewność,że mnie wysłucha. Zatopiona w myślach czuję jak coś kapie mi na twarz. Łzy? Uchylam jedno oko. Tak, to z pewnością łzy. Co dziwne nie Ariany lecz Janka,który siedzi bliżej. Wyżej wymieniony przez łzy niewyraźnie zaczyna mówić.
- To moja wina. Jak ja mogłem być taki wredny. Gdy przypominam sobie ile razy byłaś przeze mnie smutna, ile razy płakałaś.... Boże Liv przepraszam-kończy
- Nie Jasiek moja- wtrąca moja siostra.- Gdybym poszła wtedy z nią, nic by się niestało. Nie wytrzymuję i postanawiam się odezwać. Otwieram oczy i mówię.
- Nie obwiniajcie się. To moja i tylko moja wina. Jak mogłam być taka głupia żeby chcieć się zabić. - Patrzą na mnie wielkimi oczami- przepraszam...-dodaje cicho i przytulam ich. Obydwoje. Nie obchodzi mnie teraz,że przytulam wroga. Potrzebuje tego. Nie, nie przytulania Jasia. Czucia,że ktoś ze mną jest,że nie jestem sama.
- Liv...- szepcze cicho Janek
- Liv- dodaje głośniej moja siostra.
* Perspektywa Jasia*
Nigdy nie czułem takiego czegoś jak wtedy,gdy mnie przytulała. Nie , to nie było pożądanie to nie była nawet miłość. To było coś co podpowiadało mi żeby zostać przy tej dziewczynie i nie pozwolić jej nikomu skrzywdzić. Jedyne na co się zdobyłem po jej słowach to jedno ciche
- Liv...- nie wiem co dalej powiedzieć.
Słyszę jak Ariana ją przeprasza. Sam też chcę to zrobić ale nie mogę się na to zdobyć.
- Jaś- słyszę. Zaraz... To powiedziała Liwia. Ona zwróciła się do mnie po imieniu.
- Jaś- mówi trochę głośniej
- Tak?- pytam wesoło.
- Możesz mnie chwilę posłuchać?-odpowiada mi pytaniem na pytanie.
- Jasne- mówię uszczęśliwiony. Nie wiem czemu,ale czuję jakąś swego rodzaju satysfakcję ze sposobu w jaki się do mnie zwróciła.
- Więc...-zaczyna i chyba trudno jej mówić dalej- Po pierwsze chciałam Ci podziękować. Z tego co mówiła Ari gdyby nie ty już nie byłoby mnie na tym świecie.- Widząc że chce coś powiedzieć dodało- i nie zaprzeczaj. Wiem że tak było. Chce też żebyś wiedział że ta sytuacja nic nie zmienia między nami. Dalej Cię nienawidzę  po prostu jestem   ci wdzięczna.-mówi szybko i kontynuuje- Jeśli obydwoje tego chcecie możecie się z Ari nadal spotykać. Nie będzie mi to przeszkadzało o ile nie będę musiała spędzać w twoim towarzystwie więcej czasu niż to koniecz...- przerywam jej
- Nie chcę się z nią spotykać. Wolę z tobą- mòwię. Mogłem tego nie robić. Widać że jest bardzo wściekła.
- Co ty sobie myślis idioto!!- wrzeszczy- Wpieprzasz się do mojego w miarę normalnego życia po tylu latach  i wszystko psujesz!!- nie wiem czemu ale mam teraz ochotę się uśmechnąć i powiedzieć " Kto się czubi ten się lubi"
- Dobrze- mówię- to ja już lepiej teraz pójdę. Przyjde kiedy indziej.
- Nigdzie nie przyjdziesz debilu jeden! - dzrze się coraz bardziej.
- Ok,ok już pójdę- Niewiem do czego zdolna jest ta dziewczyna i chyba wolę nie wiedzieć.
- Do zobaczenia- mówię i ze śmechem uciekam przed nadlatującą w moją stronę poduszką.
* Perspektywa Liv*
Co ten debil sobie myśli! Boże! Jak mnie wkurzył!!
Dopiero teraz zauważam że Ari płacze.
- Hejj- szepczę cicho obejmując ją- co się stało?-pytam.
- On..on woli ciebie. Nie chce być ze mną...- mówi płacząc dziewczyna.
- Ale ja go nienawidzę Ari. Nie będę z nim NIGDY! Słyszysz? NIGDY! Nie twierdzę że już się niespotkamy,a tym bardziej w wakacje jeśli się tu przeprowadza. Pamiętaj Ari! NIGDY Z NIM NIE BĘDĘ!- kończę
- O..okey przepraszam Liwcia- przytula się do mnie. Obejmuję ją jeszcze mocniej.

* Perspektywa Ari*
Nie wiem czemu się tak rozkleiłam. Chyba Jaś naprawdę mi się podoba.
Dobrze że Liv nie jest nim zainteresowana. Nie chciałam o nim myśleć i zaproponowałam Liwii film. Zgodziła się i po chwili siedziałyśmy na moim łóżku z laptopem na kolanach zatopione w wymyślonym życiu bohaterów zamiast we własnych myślach.

* Perspektywa Janka*
Dzięki temu wydarzeniu odrobinę może niezbyt widoczną,ale zawsze coś Liv się do mnie przekonała. To bardzo dziwne. Podoba mi się dziewczyna której dokuczałem
przez całe 6 lat. Ciekawe co by było gdybym nie wyprowadził się do babci w Warszawie na całe gimnazjium i liceum. Noo dobra skończe przecież dopiero w czerwcu. Jeszcze nie zastanawiałem się nad studiami. Na pewno chce dalej prowadzić kanał ,ale trzeba robić coś jeszcze. Dochodzę właśnie do domu gdy dostaje SMS od nieznanego numeru.
SPOTKAJMY SIĘ W PARKU O 20
Decyduje się w ułamku sekundy iść.

* Perspektywa Ari*
Nie wiem czemu wysyłam do Jaśka tego esesmesa. Chcę z nim pogadać i wszystko mu wyjaścnić. Wiem że nie powinnam tego robić Liv,ale muszę się dowiedzieć co naprawdę o mnie myśli. O 19 zaczynam się szykować. Robię delikatny  makijaż i zakładam to:

 Jest już 19:46,a do parku mam kawałek drogi więc decyduje się już wyjść z domu.
- Liv wychodzę!-krzyczę i otwieram drzwi.
-Ale gdzi..- słyszę jescze i zaczynam iść w stronę parku.
Kiedy dochodzę na miejsce jest już 19:57. Zaraz Janek powienien przyjść. Ktoś idzie... Mam nadzieję,że to Janek.
Ciemna postać jest coraz bliżej i....
-Ari?- pyta głosem Jaśka
- Jaś?- Jak dobrze,że to on
- To ty wysłałaś tego SMS? Co się stało?- pyta szybko
-Tak ja. Nic się nie stało,ale posłuchaj...- Chcę mu wytłumaczyć
- O co ci chodzi Ariana- przerywa mi- Najpierw ze mną flirtujesz,potem dziwisz się,że mam na nazwisko Dąbrowski i uciekasz do domu,w którym znajdujemy twoją nieprzytomną siostrę.Po tym wydarzeniu wyraźnie mówię Ci,że NIE CHCĘ się z tobą spotykać,a ty chcesz żebym przyszedł do parku. Z tobą nie chcę być,a Liv tu nie ma.- kończy i jeszcze pyta- A tak wogóle,ona wie,że tu jesteś ze mną?
-Nie wie Jasiek,ale..- znów próbuje mu się wytłumaczyć,a on znowu mi przerywa.
- Czy ty zwariowałaś? Pomyślałaś o tym co byś zrobiła,gdyby ta ciemna postać to nie byłbym ja tylko ktoś inny?! Nie? No właśnie! Teraz powiedz mi co masz powiedzieć i chodź do domu- mówi zdenerwowany. Dobra. Teraz albo nigdy.
- Kocham Cię

*Perspektwa Jasia*

-Kocham Cię-słyszę i mówię już łagodniejszym głosem.

- Przykro mi Ari,ale ja ciebie nie...Przepraszam. Chodźmy już do domu- mówię spokojnie na co dziewczyna mi tylko przytakuje i idzie w stronę domu. Kieruję się za nią. Naprawdę mi jej żal. Pewnie bardzo ją zraniłem,ale nie mogę... nie chcę kłamać. Dochodzimy do drzwi. Muszę coś jeszcze powiedzieć. Nie mogę jej tu zostawić takiej zapłakanej,bo Liv umrze na zawał. Delikatnie ocieram jej łzy.

- Ari... proszę nie płacz.Nie mogę z tobą być, bo nie chcę Cię zranić.Napewno jeszcze znajdziesz wspaniałego chłopaka,który odwzajemni twoją miłość. Jeszcze raz przepraszam- przytulam ją- Pa- kończę i odchodzę. Dochodzę do domu i zasypiam myśląc o pięknej brązowowłosej siostrze Ariany.

5 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dzięki :*
      Następny już piszemy i powinien być w niedzielę lub poniedziałek

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Będzie w niedzielę lub poniedziałek ;)
      Dzięki za komentarz

      Usuń
  3. Fajnie się czyta ;D

    Zapraszam:
    http://my-world-remek-multi-jas.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń