*Perspektywa Liv*
Siedziałam właśnie na kanapie przed telewizorem i zastanawiałam się co się dzieje z Ari. Wyszła 2 godziny temu, nie mówiąc gdzie i z kim idzie. Zaczynałam się trochę martwić. Gdy już miałam sięgnąć po telefon żeby do niej napisać zadzwonił dzwonek do drzwi. Słyszałam głosy. Jeśli to Ari,napewno nie jest sama. Stanęłam przed lustrem i lekko przeczesałam włosy palcami. Spojrzałam na siebie krytycznie. Mam nadzieję,że to Gabi. Ona już nie raz widziała mnie w różnych gorszych strojach niż ten podomowy niebieski dres... Otworzyłam drzwi i stanęłam zdziwiona. Stała tam moja siostra,ale była całkiem sama. Zapytałam
- Z kim gadałaś?
- Z nikim.. To był ten no...nikt- zaczęła plątać się w zeznaniach. Co jak co,ale kłamać to moja siostra nie umiała.
- Ariiii- specjalnie przeciągnęłam jej imię jednak ona pokręciła przecząco głową. W czasie tej krótkiej rozmowy Ari weszła do domu i siadła na kanapie.
- Nooo Ariiii- dalej próbowałam ją przekonać,ale zaczęłam też zgadywać.
- Chłopak?- spytałam. Pokiwała głową,że tak.
- Z naszej klasy?- spytałam znowu.
- Nie Liv to był...Jaś-szepnęła speszona.
-Dąbrowski?-spytałam z niedowierzaniem. Pokiwała głową - no to czego ty się boisz?
* Perspektywa Ari*
-No to czego ty się boisz?-spytała moja siostra.
Zdziwiłam się i to nawet bardzo.
- Noo... Ja.. ty... wy... No Liv bo ty go nienawidzisz!-krzyknęłam w końcu.
- No tak,ale siostra jeśli ty go lubisz albo coś więcej to już mówiłam ,że możecie się spotykać jeśli chcecie i mi to nie przeszkadza.
- No wiem Liv,ale ja mu powiedziałam i on...Och! Już lepiej powiem wszystko od początku- dziewczyna pokiwała głową- Jak pewnie pamiętasz w podstawówce Janek był naszym wspólnym wrogiem. Nienawidziłyśmy go obydwie. Jednak musisz przyznać,że był całkiem przystojny. Podobał mi się jednak nigdy nie myślałam,że go pokocham. Tak Liv-zaśmiałam się szczerze- Kocham tego debila Janka Pacanka.- siostra patrzyła na mnie wielkimi oczami.-Nie wiem dlaczego! Z jednej strony go nienawidzę ,ale z drugiej kocham. Po tym co mi powiedział szala bardziej przechyla się na nienawidzę- westchnęłam i kontynuowałam opowieść- wysłałam do niego dziś popołudniu SMS'a i spotkaliśmy się parku. Powiedziałam mu-moja siostra chciała coś powiedzieć,ale nie zdążyła bo jej przerwałam- Czytasz w moich myślach Liv. Tak powiedziałam mu że go kocham. Wcześniej nawrzeszczał na mnie za to że nie powiedziałam ci gdzie idę,ale gdy to powiedziałam ucichł spojrzał na mnie dziwnie i cicho powiedział,że on mnie nie. Powiem ci siostrzyczko że naprawdę dziwnie dostaje się kosza od byłego wroga. Mam przynajmniej nadzieję że zostaniemy przyjaciółmi. No i potem pod domem jeszcze powiedział żebym nie płakała bo jak zobaczysz mnie taką to umrzesz na zawał.- tak wesoło zakończyłam moją historię,a Liv zachichotała. Po chwili obie śmiałyśmy się jak wariatki. Tak rozbawione zastał nas telefon od rodziców. Odebrałam i zapewniłam że wszystko Okey.
Kiedy skończyłam rozmawiać Liv nagle uśmiechnęła się i powiedziała.
-Ech,jak dobrze wrócić do żywych.
* Perspektywa Jasia*
Obudziłem się o 10:30 i od razu przypomniałem sobie wydarzenia wczorajszego dnia i wieczoru. Spotkanie w parku, smutna Liv i wyznanie Ariany. Wstałem z łóżka i nie chcąc marnować całego dnia na rozmyślania udałem się do łazienki. Po drodze spotkałem Dagę. Zauważyłem że chowa coś za plecami. Postanowiłem udawać,że nic nie widziałem.
- Cześć siostra- uśmiechnąłem się do niej- Dopiero wstałaś?-spytałem widząc,że jest w szlafroku.
- Siema brat- powiedziała i zaśmiała się- Tak,ale ty jak widzę też.
- No tak- wyszczerzyłem zęby w uśmiechu.
* Perspektywa Dagmary*
Szłam do łazienki z nowymi narkotykami w ręce,kiedy nagle usłyszłam.
- Cześć siostra-szybko schowałam paczuszkę za plecy i zaczęłam rozmawiać z bratem. Chociaż w sumie nie można było tego nazwać rozmową,a raczej krótką wymianą zdań. Cały czas podczas tego spotkania na korytarzu bałam się,że Janek coś zauważył. Mam nadzieję,że nie... Kiedy wreszcie weszłam do łazienki poczułam wielką ulgę. Gdyby Jasiek się dowiedział to nie wiem co bym zrobiła,bo o tym nie wie nikt. I to nikt przez duże N.
* Perspektywa Liv*
Kiedy już udało mi się przez te kilka lat zapomnieć o Dąbrowskim to teraz każdy na czele z moją siostrą mi o nim przypomina. Naprawdę nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Wstałam kilka minut temu,ale postanowiłam sobie jeszcze poleżeć. Słyszę krzątanie na dole. Albo Ari już wstała,albo rodzice wrócili wcześniej. Obstawiam raczej tą pierwszą opcję. Moja siostra jest rannym ptaszkiem. To ja lubię sobie pospać dłużej. Dobra wstaję. Podchodzę do szafy i wyciągam ubranie na dziś. Wybrałam krótkie czarne spodenki i nową, błękitną bluzkę. Wzięłam jeszcze do ręki czarną bluzę na wszelki wypadek i idę do łazienki. Robię luźnego koka,zakładam przygotowane wcześniej ubrania i schodzę do kuchni. Tak jak myślałam jest tam już Ari i robi naleśniki.
- Hej!-mówię wesoło.
- No hej-wita się moja siostra.
Gadamy ze sobą wesoło przy kuchennym stole,gdy nagle słyszę cichy dźwięk przychodzącego esemesa.
To od mamy. Ciekawe o co chodzi...
Super czekam na nexta ;)
OdpowiedzUsuń